StartWszystkie wpisyPorady językoweNie mieć o czymś pojęcia

Z tym frazeologizmem zawsze używało się przymiotnika zielony (lub najmniejszy)… Teraz dopuszcza się słowo blade… A blady to nie to samo co zielony

– Jakiego przymiotnika powinno się używać ze zwrotem „nie mieć o czymś pojęcia”, czyli „nic o czymś nie wiedzieć”? Według mnie „zielonego” – „nie mieć o czymś zielonego pojęcia”, bo kolor „zielony” jest symbolem niedojrzałości. Dobry wydaje się również przymiotnik „najmniejszy” –  „nie mieć o czymś najmniejszego pojęcia”. Zauważam jednak, że wiele osób mówi i pisze, iż „ktoś nie ma o czymś bladego pojęcia”. Czy jest to poprawne? (e-mail nadesłany przez internautkę).

Dawne słowniki języka polskiego odnotowywały wyłącznie dwa warianty zwrotu, o którym mowa: nie mieć o czymś zielonego pojęcia i nie mieć o czymś najmniejszego pojęcia.

W Słowniku języka polskiego PAN pod redakcją Witolda Doroszewskiego (Warszawa 1964, t. VI, s. 819) czytamy: nie mieć zielonego, najmniejszego pojęcia o czym – zwrot ekspresywny o tej samej treści [co zwrot nie mieć pojęcia o czym ‘nic o czym nie wiedzieć, zupełnie sobie czegoś nie wyobrażać’].

Identycznie traktowały całą rzecz dwa inne słowniki: Słownik frazeologiczny języka polskiego „Wiedzy Powszechnej” Stanisława Skorupki (Warszawa 1967, t. I, s. 709, hasło: pojęcie): nie mieć pojęcia o czym, nie mieć jakiegoś (np. najmniejszego, zielonego) pojęcia o czym oraz Słownik poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego i Haliny Kurkowskiej (Warszawa 1973, s. 535, hasło: pojęcie): mieć (jakieś) pojęcie, nie mieć pojęcia o czymś; nie mieć jakiegoś (np. zielonego, najmniejszego) pojęcia o czymś’.

Z kolei w Słowniku poprawnej polszczyzny PIW Stanisława Szobera (Warszawa 1966, wyd. VI, s. 438, hasło: pojęcie) widniał wyłącznie zwrot nie mieć zielonego pojęcia.

Jak widać, w żadnym z przytoczonych słowników nie wspomina się o wariancie nie mieć o czymś bladego pojęcia.

Zdaniem Stanisława Bomby i Bogdana Walczaka (Na końcu języka. Poradnik leksykalno-gramatyczny, Warszawa – Poznań 1992, Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 131-132) owa innowacja „nie jest poprawna, gdyż zielony to przecież nie blady. Wprawdzie przymiotnik blady może przenośnie znaczyć tyle co ‘nikły, słaby’, ale wtedy staje się określeniem światła, nie pojęcia. Nie ma wówczas nic wspólnego ze znaczeniem ‘niedojrzały’, a właśnie do tego znaczenia odnosi się aluzja zawarta w zwrocie nie mieć o czymś zielonego pojęcia. Wymieniając przymiotnik zielony na blady, mimowolnie tę aluzję zacieramy”.

Dlatego w starannej polszczyźnie warto pozostać przy zielonym pojęciu, gdyż kolor zielony jest synonimem przymiotnika niedojrzały (np. niedojrzałe jabłko, niedojrzała gruszka), a w odniesieniu do ludzi – ktoś niedorosły, niewiele jeszcze wiedzący.

Przywołani leksykografowie przypuszczają, że „wymiana przymiotnika zielony na blady mogła powstać pod wpływem niemieckiego powiedzenia keinen blasse Ahnung von etwas haben (blasse znaczy ‘blady’).

Zwrot nie mieć o czymś bladego pojęcia – jako kalka niemiecka – pojawił się najpierw w tekstach dziennikarskich pod koniec lat 80. Nie zważając na tradycję, publicyści zaczęli pisać o tym, że ktoś nie ma bladego pojęcia o czymś albo że ma o czymś jedynie blade pojęcie.

Trudno się zatem dziwić, że owa innowacja trafiła w końcu do nowo wydawanych słowników.

Blade pojęcie  – jako wariant zielonego pojęcia i najmniejszego pojęcia – akceptowany jest dzisiaj przez Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny Wydawnictwa „Kurpisz” pod redakcją Haliny Zgółkowej (Poznań 1999, t. 21, s. 107), Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza (Warszawa 2003, t. III, s. 608) oraz Inny słownik języka polskiego PWN pod redakcją Mirosława Bańki (Warszawa 2000, t. II, s. 150).

MACIEJ  MALINOWSKI

1 komentarz

  1. Czyli zasadniczo konkluzja jest taka, że wyrażenie to jest kalką i że lepiej byłoby go nie używać (skoro mamy pełnoprawne „zielone pojęcie”), ale już zaczyna się przyjmować w słownikach? No to chyba dobrze, bo raczej bym powiedział „Mam o tym zaledwie blade pojęcie” niż „zaledwie zielone pojęcie” (właśnie, warto zauważyć, że artykuł traktuje wyłącznie o formach zaprzeczonych tego wyrażenia), w dodatku czytam właśnie Grahama Mastertona, a tam: „Jeśli ma chociaż najbledsze pojęcie o tym, kto go zabił…” – tego też chyba nie da się zamienić na „najzieleńsze pojęcie”…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przewiń do góry