Niektórzy posługują się formą to „golonko”, ale nie jest ona poprawna w polszczyźnie ogólnej. Można ją tolerować jedynie jako regionalizm…

Otrzymałem niedawno pytanie o poprawność, dopuszczalność formy (to) golonko, której ochoczo używają niektórzy producenci wyrobów mięsnych, handlowcy i restauratorzy, a także spora część rodaków.

Sklepy mięsne sprzedają nagminnie „golonko wieprzowe zadnie” (12 zł/kg), „golonko pieczone” (26 zł/kg), „golonko staropolskie” (11 zł/kg), a bary czy restauracje oferują „golonko gotowane”, „golonko po bawarsku”, „golonko w kapuście” itd. Czy w tej sytuacji formę „(to) golonko”, skoro jest tak powszechna, można dziś uznać w polszczyźnie ogólnej za równoprawny, albo przynajmniej tolerowany wariant „(tej) golonki”? – pyta internautka.

Niestety – nie, wciąż należy mówić i pisać (ta) golonka. W słownikach i poradnikach językowych występuje wyłącznie ta postać omawianego wyrazu. Nie wspomina się tam o (tym) golonku, nie mówi się, że to regionalny odpowiednik ogólnopolskiej (ta) golonka. Wszystko to oznacza, że leksykografowie nie dopuszczają w słowie golonka innowacji w brzmieniu formy mianownika i całej fleksji.

Tymczasem zdaje się, że warto by odnotować fakt, że są w obiegu obydwie formy. Przy haślegolonka (‘mięso z tylnej nogi świni lub wieprza, odcięte wraz z kością goleniową; potrawa z tej części’) wystarczyłoby dopisać: regionalnie (to) golonko, i sprawa by została załatwiona.

Dzieje się bowiem tak, że spora część społeczeństwa, nie zważając na ustalenia normatywne, i tak posługuje się formą (to) golonko. Dotyczy to głównie osób mieszkających na Górnym Śląsku i w całym regionie południowo-zachodniej Polski. Na Śląsku nikt nie powie inaczej niż tylko golonko zpanćkrautem (czyli z ziemniakami wymieszanymi z podsmażaną kapustą i skwarkami), golonko po bawarsku czy golonko w piwie.

Skąd się wzięło owo golonko?

Niewykluczone, że pojawiło się w języku potocznym pod wpływem wielu rzeczowników zdrobniałych (od podstaw rodzaju nijakiego) zakończonych przyrostkiem -ko (np. kolanko od kolanonasionko od nasiono, sianko od siano, winko od wino). Być może jednak najbardziej zasugerowano się deminutywem udko (od: udo), z którym nasza golonka ma dużo wspólnego (podudzie, goleń)?

Tylko że w wypadku słowa golonko nie jest tak, że powstało ono przez dodanie sufiksu -ka do wyrazu golono. W polszczyźnie nigdy nie było rzeczownika golono. Golonkę trzeba łączyć z wyrazemgoleń, czyli ‘część dolnej kończyny człowieka lub tylnej zwierzęcia, zawarta między kolanem a stopą; inaczej podudzie’.

Przy okazji małe wyjaśnienie… Nie wszyscy wiedzą, że jest (ta) goleń, a nie (ten) goleń, i że należy mówić i pisać mięśnie, kości goleni, a nie: mięśnie, kości golenia. Nie należy się w tym wypadku odwoływać do wielu wyrazów rodzaju męskiego kończących się na -eń (np. mięsień, jęczmień, ropień,promień, kamień, ogień).

Przypuszcza się, że wyraz golonka powstał w wyniku zniekształcenia staropolskiego wyrazu golanka (z samogłoską a), zapisywanego także (głównie w gwarze) jako golánka (z tzw. á pochylonym w sylabie –lán- , co dawało dźwięk -lon-) i goląnka (w szybkiej wymowie brzmiało to jak [golonka]).

Według autora Etymologicznego słownika języka polskiego PWN prof. Andrzeja Bańkowskiego dawna postać golanka (z -la-) została utworzona przyrostkiem zdrabniającym -ka od wyrazu golěnь(golěnь-ka). Zamieszczał ją Słownik języka polskiego (tzw. warszawski) z 1900 r., t. 1, s. 866 i opatrywał definicją ‘kość goleniowa z mięsem u bydła’. Znalazła się tam także dzisiejsza postać tego wyrazu, czyli golonka w znaczeniu ‘część szynki od kolana’ (s. 868).

Tyle historii… W starannej polszczyźnie używajmy więc słowa (ta) golonka, a formę (to) golonko zostawmy na określenie nieco żartobliwe, odnoszące się do czynności golenia się. Starsi fryzjerzy mówili dawniej do klientów: Czy szanowny pan życzy sobie małe golonko, małe strzyżonko? Dodam, że formant -ko nie pełni tutaj funkcji zdrabniającej.

MACIEJ MALINOIWSKI

Przewiń do góry