StartWszystkie wpisyPorady językowe„Zapraszany na spotkanie z Przemysławem Czarnek”

Wykluczone są zwroty zabrakło Jana Kot czy gawędziliśmy o Tomaszu Dudek.

– Jestem stałym czytelnikiem „Angory” i Pana artykułów o poprawnej polszczyźnie. Dlatego pozwalam sobie przesłać zdjęcie plakatu, który pojawił się w lipcu w moim mieście, zapowiadające spotkanie z ministrem edukacji i nauki. Występuje tam wielki błąd związany z nazwiskiem Czarnek. Powinno być ono odmienione jak wyraz pospolity „garnek”. Czy mam rację? (e-mail nadesłany przez internautę).

Oczywiście, że korespondent się nie myli. W zaproszeniu na spotkanie z ministrem edukacji i nauki Przemysławem Czarnkiem należało obowiązkowo odmienić jego nazwisko, czyli napisać:

Zapraszamy na spotkanie z Przemysławem Czarnkiem, Ministrem Edukacji i Nauki (wielkie litery są tutaj uzasadnione, gdyż chodzi o nazwę jednoosobowego urzędu).

Zaproszenie

Wymowne i smutne zarazem pozostaje dodatkowo to, że przed wydrukowaniem plakatu jego treść musiała zostać zaakceptowana przez posłankę na Sejm RP z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Katarzynę Czocharę.

Jeśli nie doszukała się ona w nieodmienieniu nazwiska Czarnek niczego nagannego, to znaczy, że ma spore braki w znajomości języka polskiego (ciekawe, czy wie też o tym, że nazwisko żeńskie Czochara – i męskie również – deklinuje się według wzorca Czochary, Czocharze, Czocharę, z Czocharą, o Czocharze).

Wierni czytelnicy „Angory” interesujący się piękną i poprawną polszczyzną (wiem, że tacy są, cały czas piszą do mnie listy i e-maile) z pewnością pamiętają o tym, że już kilka razy poruszałem na tych łamach kwestię nieodmieniania nazwisk męskich zakończonych na spółgłoskę (b, c, cz, d, dz,,, f, g, j, k, l, m, n, ń, p, r, ś, sz, t, w, z, ż, ź). I że za każdym razem mocno to ganiłem i nie kryłem irytacji.

Proszę raz na zawsze wbić sobie do głowy, że od deklinowania tego rodzaju nazwisk nie ma żadnych odstępstw!

Jeśli jakiś młodzieniec czy dojrzały mężczyzna nazywa się np. Kot lub Dudek, a więc noszą oni nazwiska równobrzmiące z rzeczownikami pospolitymi, to w pierwszym wypadku należy powiedzieć czy napisać: Jana Kota, Janowi Kotowi, z Janem Kotem, o Janie Kocie (gdyż identycznie odmienia się wyraz pospolity kot – z wyjątkiem celownika), w drugim: Tomasza Dudka, Tomaszowi Dudkowi, z Tomaszem Dudkiem, o Tomaszu Dudku (tutaj w przypadkach zależnych samogłoska –e znika, gdyż apelatyw dudek ‘ptaszek’ tak właśnie deklinujemy: dudek, dudka, dudkowi, z dudkiem, o dudku).

Wykluczone są zwroty zabrakło Jana Kot czy gawędziliśmy o Tomaszu Dudek.

Tymczasem zdarza się, że mniej sprawni językowo użytkownicy polszczyzny traktują pozostawienie nazwiska męskiego o zakończeniu spółgłoskowym jako coś normalnego, oczywistego, a nawet lepszego.

Nieodmienianie spółgłoskowych nazwisk męskich spotyka się najczęściej w intencjach mszalnych w kościołach, w nekrologach i na dyplomach przygotowywanych dla uczniów przez nauczycieli.

Ale uchybienia dotyczące nazwisk popełniają również dziennikarze, np. źle je odmieniają.

W dodatku do „Gazety Wyborczej” „Wolna sobota” z 27-28 sierpnia 2022 r. (tekst „Tatuaż na skórze miasta”) ukazała się rozmowa Doroty Wodeckiej ze Zbigniewem Maćkówem, architektem.

Zapomniano o tym (lub w ogóle o tym nie wiedziano), że nazwiska męskie o zakończeniu -ów deklinuje się z wymianą -ów na -owa, -owowi, -owem, -owie.

Należało zatem napisać: rozmowa ze Zbigniewem Maćkowem.

MACIEJ MALINOWSKI

2 komentarze

  1. Ostatnio miałam dylemat z nazwiskiem „Bęben” – jak to odmienić – czy z „Panem Bębenem”, czy „Bębnem”?

Skomentuj

Przewiń do góry