Słowniki, choć nie wszystkie, opowiadają się od dawna za formą z cząstką -tykon. Ale ta druga bywa często używana
– Jestem od lat czytelniczką „Angory”, w której na pierwszych stronach pojawia się niezwykle interesujący przegląd najlepszych zdjęć tygodnia o nazwie „Fotoplastykon”. Proszę mi wytłumaczyć: dlaczego obowiązuje właśnie ta nazwa, a nie „Fotoplastikon”? Ta druga wydaje mi się naturalniejsza, mamy przecież w obiegu słowa „plastik”, „elastik” (e-mail od internautki).
Sięgając swego czasu po obrazowe, archaiczne określenie fotoplastykon, mające nazywać – nieco metaforycznie – wizualny przegląd najważniejszych, najciekawszych prasowych zdjęć z kraju i ze świata z minionego tygodnia, wydawcy „Angory” zdecydowali się na zapis tego słowa z członem –tykon dlatego, że tak nakazywały to czynić słowniki. Sam zresztą opowiedziałem się za tą właśnie wersją omawianego wyrazu, choć redaktor naczelny Piotr Różycki skłonny był raczej postawić na pisownię i wymowę fotoplastikon.
Zauważmy, że istnieją inne słowa z cząstką -tykon, np. leksykon (gr. leksikón, ‘uporządkowany zbiór wiedzy, najczęściej w formie haseł z opisami encyklopedycznymi lub słownikowymi, oferujący skondensowane informacje z danej dziedziny, a ponadto zasób słownictwa języka’) i onomastykon (gr. onomasticón, ‘słownik zawierający zbiór i objaśnienia nazw własnych’).
To dlatego mówimy dzisiaj i piszemy nie tylko fotoplastykon, ale także kosmetyk (gr. kosmeticós), a nie: kosmetik, romantyk (fr. romantique), a nie: romantik, gramatyka (łac. grammatica), a nie: gramatika, rytuał (łac. ritualis), a nie: rituał czy dyplom (niem. Diplom), a nie: diplom. Są jednak od tego wyjątki, wystarczy porównać wyrazy dipsoman, diwa, riksza, riposta, tipsy i inne, które nie zawierają jednak polskich cząstek dy-, ry-, ty-.
Współczesna norma wydaje się – jak widać – trochę liberalniejsza, może więc dałoby się dopuścić do użytku wariant fotoplastikon ku uciesze czytelniczki, której bardziej on się podoba? Leksykografowie powinni moją propozycję rozważyć, czyli zgodzić się na oboczność fotoplastykon // fotoplastikon.
Zresztą nie wszyscy stosują się w stu procentach do obligatoryjnej pisowni fotoplastykon. Wydana w 2009 r. przez Wydawnictwo W.A.B. książka Jacka Dehnela, będąca zbiorem stu miniatur prozatorskich towarzyszących starym fotografiom znalezionym przez autora na pchlich targach i w antykwariatach, nosiła właśnie tytuł Fotoplastikon, a Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych autorstwa Władysława Kopalińskiego sygnowany przez oficynę „Wiedza Powszechna” (Warszawa 1989, wyd. XVII rozszerzone, s. 178) zamieszczał – wbrew ustaleniom innych słowników – hasło fotoplastikon, tzn. z cząstką ti-, a nie ty-.
Zdradźmy na koniec, że fotoplastykon był w przeszłości wielobocznym urządzeniem technicznym służącym do prezentacji zdjęć stereoskopowych (trójwymiarowych). Działał w ten sposób, że mechanizm co kilka sekund przesuwał przeźrocza, umożliwiając widzom oglądanie zmieniających się obrazów przez specjalne wizjery, dzięki czemu uzyskiwało się efekt analogiczny jak przy oglądaniu stworzonej później diaporamy (pokazu przezroczy zsynchronizowanego z podkładem dźwiękowym).
MACIEJ MALINOWSKI
odcinek nr 1270