StartWszystkie wpisyPorady językoweW zanadrzu

Zanadrze było to dawniej  ‘miejsce pod wierzchnim ubraniem na piersi; pazucha’

– Skąd się wzięło przenośne powiedzenie „trzymać coś w zanadrzu”? Co to było „zanadrze”? – pyta internautka jedrzejxxxxxx@wp.pl (szczegółowe dane do wiadomości mojej i redakcji).

Zwrot przytoczony przez czytelnika trzymać (chować, mieć) coś w zanadrzu jest frazeologizmem, którego używa się wtedy, gdy chce się obrazowo powiedzieć, że trzyma się coś w tajemnicy, ale w każdej chwili można się tym czymś posłużyć bądź to ujawnić i będzie to dla kogoś korzystne.

Zwykle mówiąc tak, zaskakujemy czymś odbiorców (np. arcyciekawą wiadomością, interesującą anegdotą czy długo skrywanym sekretem).

Słyszy się więc, że dziennikarz śledczy trzymał w zanadrzu sensacyjną informację, że prokurator miał w zanadrzu nokautujący argument przeciwko oskarżonemu lub że ojciec lubiący wieczorami opowiadać historie rodzinne zawsze chował w zanadrzu nieznany fakt z życia przodków.

We wszystkich przytoczonych zwrotach wyrażenie w zanadrzu zostało użyte przenośnie, ale w przeszłości miało – okazuje się – sens jak najbardziej konkretny. Zanadrzem nazywano ‘miejsce pod wierzchnim ubraniem na piersi’. Wkładało się coś do zanadrza, wyjmowało z zanadrza i właśnie trzymało w zanadrzu (to weszło ostatecznie do przenośni…).

Na słowo zanadrze bez trudu natrafimy w dziełach literackich. Henryk Sienkiewicz pisał w „Ogniem i mieczem”: Jeden z semenów [to ‘kozacy nadworni na Rusi’ – mój przypis] znalazł w Rzędzianowym zanadrzu dwa listy i oddał je podpułkownikowi, a Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”: Poważnymi kroki przystąpił Protazy, skłonił się i wydobył z zanadrza kontusza panegiryk ogromny, w półtrzecia arkusza.

Zanadrze, rzeczownik rodzaju nijakiego (taki samo jak zalesie ‘coś za lasem’ czy zagórze ‘coś za górą’) powstał z wyrażenia za nadrem, w którym (to) nadro znaczyło tyle co ‘pierś’ (za nadrem  dosł. ‘za piersią’).

Nasi przodkowie mówili też niekiedy nie (to) zanadrze, lecz (ta) zanadra (od nadra ‘pierś’; oboczność nadro, np. wyjąć coś z zanadry).

Zarówno hasło (to) zanadrze, jak i (ta) zanadra odnotowywał Słownik języka polskiego PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego (Warszawa 1968, t. X, s. 648), z tym że przy haśle zanadra widniał kwalifikator: dawne, a zainteresowanych odsyłano do wyrazu zanadrze.

O (tym) zanadrzu (ale już nie o tej zanadrze) wspomina się zresztą i współcześnie, chociażby w Uniwersalnym, słowniku języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza (Warszawa 2003, t. IV, s. 834): zanadrze, przestarz. ‘miejsce pod wierzchnim ubraniem na piersi; pazucha’.

A zatem chowało się lub trzymało coś w sensie dosłownym w zanadrzu, ale można też było coś chować za pazuchą, trzymać za pazuchą lub wyjmować zza pazuchy.

Słowo pazucha podobnie jak zanadrze oznaczało ‘miejsce w okolicach piersi, schowek znajdujący się pod ubraniem’. Jednak było to raczej miejsce w okolicy pachy w ciele ludzkim.

Dlatego kiedy nasi przodkowie chowali coś za pazuchę, to należało to rozumieć w ten sposób, że chowali to jak gdyby pod pachę, nie zaś gdzieś w ogóle na piersi (jak w wypadku zanadrza).

Tak samo jak zanadrze również słowo pazucha miało sens przenośny. Za pazuchą – tak jak w zanadrzu – trzymało się niekiedy tajemnicę, jakiś sekret czy ciekawą opowieść, którą zaskakiwało się potem słuchaczy.

Warto dodać, że przez krótki czas istniało słowo (ta) zapazucha (chowało się coś do zapazuchy, wyciągało się coś z zapazuchy). Szybko jednak wyszło z użycia…

Dwa rzeczowniki o tym samym właściwie znaczeniu (dosłownym ‘specjalne miejsce na piersi pod ubraniem, w którym można coś schować’ i przenośnym ‘tajemnica, sekret, niespodzianka’), czyli zanadrze i pazucha, oraz dwa wyrażenia, tzn. w zanadrzu i za pazuchą, okazały się dla użytkowników polszczyzny balastem.

Dlatego omawianym frazeologizmom nadano ostatecznie nieco odmienne znaczenie: wyrażenia w zanadrzu używa się dzisiaj przenośnie, powiedzenie za pazuchą zaś utrzymuje swój sens dosłowny (‘pod pachą’).

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry