Owo dawne wyrażenie znaczące ‚prędko, szybko’ jest  jeszcze dzisiaj chętnie przywoływane…

– Czy mogę prosić o kilka słów wyjaśnienia na temat starego wyrażenia „w dyrdy” (np. biec, lecieć)? Skąd się ono w polszczyźnie wzięło? We współczesnych tekstach zdarza mi się niekiedy na nie natrafić (e-mail nadesłany przez dotxxxx@gmail.com; szczegółowe dane do wiadomości mojej i redakcji).

Wyrażenie w dyrdy (albo w te dyrdy) jest rzeczywiście stare. Wspomina się już o nim w Słowniku języka polskiego wydanym staraniem Maurycego Orgelbranda (Wilno 1861, t. I, s. 272): dyrd ‘szybki a drobny krok’. Dyrdem lecieć, biedz [dziś biec]. Pobiegł w dyrdy.

Owo w dyrdy (lub dyrdem) miało więc znaczyć tyle, co ‘prędko, szybko’.

Później zaczęto też mówić w te dyrdy, być może pod wpływem wyrażenia w te pędy, mającego właściwie to samo znaczenie (‘natychmiast, bardzo szybko’).

Ponieważ słowo dyrd należało do sfery potocznej języka, nie włączyli go do zbioru haseł leksykografowie opracowujący na początku XX w. swój Słownik języka polskiego Jan Karłowicz, Adam Kryński i Władysław Niedźwiedzki. Odnotowali za to formę pluralną dyrdy, z uwagą: właściwie derdy; tylko w wyrażeniu w derdy (np. spieszyła się w derdy do kuchni).

Owa oboczność dyrdy // derdy wzięła się z tego, że istniał w obiegu i czasownik dyrdać, i jego wariant derdać (‘biegać pospiesznie drobnymi krokami’). Po prostu dla naszych przodków nie miało większego znaczenia to, czy się mówi dyr-, czy der– …

Jeszcze w Słowniku języka polskiego Trzaski, Everta i Michalskiego pod redakcją Tadeusza Lehra-Spławińskiego (Warszawa 1935, t. I, s. 280) występowały obydwa brzmienia przywołanych bezokoliczników, ostatecznie jednak dyrdać wyparło derdać. Słownik języka polskiego PAN pod redakcją Witolda Doroszewskiego (Warszawa 1960, t. I, s. 506) przy haśle derdać odsyłał już zainteresowanych do dyrdać.

Z tego właśnie względu później upowszechniło się wyrażenie w dyrdy, a nie w derdy, chociaż w przeszłości zdarzało się, że do tego drugiego sięgali pisarze (np. Adolf Dygasiński: Za nim [wyżłem] pędził w derdy ów rozciekawiony pudel, pragnący namiętnie zajrzeć z bliska Asowi w zęby; „As. Pisma wybrane, Warszawa 1950-53, t. 17).

Częściej jednak autorzy książek wykorzystywali potocyzm w dyrdy, np. Władysław Reymont w „Chłopach” (t. I, „Jesień”): Wściekłaś się czy co! – wołała zadyszana, usiłując powstrzymać, ale krowa ją pociągnęła, że już obie gnały w dyrdy, aż kurz je zakrył obłokiem.

W naszych czasach chętnie posługiwał się tymi słowami Stanisław Lem: Puściłem się więc w dyrdy, jakem stał, w ową stronę, żywiąc się po drodze zapłatą za granie moje, skocznym werblem płosząc troski i zagrzewając młódź i wiek, łowiłem każdy słuch, by się upewnić, że w tej gadce prawda ( „Cyberiada”).

Powiedzenie w dyrdy upodobał też sobie Andrzej Sapkowski: Ależ dajesz na siebie czekać, Jaskier. Mówiłem ci wczoraj, gdyby coś się stało, masz w dyrdy lecieć do Aretuzy! („Czas pogardy”, druga z pięciu części sagi o wiedźminie, Warszawa 1995).

Okazuje się, że i dziś trafia ono okazjonalnie do tekstów autorów, chociaż Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza (Warszawa 2003, t. II, s. 744), zamieszczając słowo drydać i wyrażenie w dyrdach, przypomina o tym, że ciągle mają one status potoczności. Niektórym, widać, to nie przeszkadza…

Dodajmy, że podobny sens (‘natychmiast, błyskawicznie’) ma wyrażenie w try miga [wym. w try miga a. w try miga], będące zapożyczeniem z języka ukraińskiego (в три мига ‘w try myha’).

Powinno się je wymawiać z przyciskiem na ostatnią sylabę, ale akcentowanie zgłoski drugiej od końca [w trymiga] też jest dopuszczalne.

Niekiedy widuje się pisownię w trymiga (trymiga łącznie), przez niektórych leksykografów uznawaną za równie poprawną, co w try miga. Wielki słownik ortograficzny PWN pod redakcją Edwarda Polańskiego (Warszawa 2016, s. 1246) podaje jednak wyłącznie zapis w try miga.

MACIEJ MALINOWSKI

 

Przewiń do góry