StartWszystkie wpisyPytania od czytelników“Tak naprawdę” i “nie do końca”

Co Pan sądzi o epidemii wyrażenia „tak naprawdę” i „nie do końca”? Czy neoczasownik „spowolnić” ma już językowe prawo obywatelstwa?

Muszę zmartwić internautę: zarówno wyrażenia tak naprawdę i nie do końca, jak i czasownik spowolnić aprobowane są przez językoznawców. Inny słownik języka polskiego PWN (pod redakcją prof. Mirosława Bańki) odnotowuje, że sformułowania tak naprawdę używa się (głównie w mowie) wtedy, gdy chce się powiedzieć, że istnieje jakiś stan rzeczy, choć można by sądzić, że jest inaczej (np. Winny był tak naprawdę nie rząd, lecz sejm; Tak naprawdę to wielki ze mnie leń…), a nie do końca − gdy pragniemy podkreślić, że jakaś czynność, cecha lub stan nie osiągnęły maksymalnego zasięgu lub zakresu (np. Nie do końca rozumiem, o co mu chodzi). W słownikach znajdziemy też czasownik spowolnić, czyli 'uczynić coś powolniejszym' (np. Spowolnić prywatyzację). Muszę przyznać, że mnie się on niespecjalnie podoba. Raczej go unikam.

Zobacz także

Przewiń do góry