Pisze się na co dzień (a nie: na codzień)

5 komentarzy

  1. bagart napisał(a):

    Panie Literka- w wyrazie codziennie (pochodnym od co dzień) obowiązuje pisownia łączna, jest to jednak bardziej sprawa słowotwórstwa niż ortografii i moim skromnym zdaniem to samo powinno obowiązywać partykułę z rzeczownikiem w przypadku na “codzień”. Te modyfikacje językowe o których Pan pisze narobiły więcej szkody niż przyniosły pożytków. Zresztą życie weryfikuje zapędy wykształciuchów za głębokiej komuny szukających zajęcia i wprowadzających zamęt powodujący, że kanony polskiej literatury z dnia na dzień zaroiły się od ortograficznych byków, gdyż na co dzień piszemy i tak na codzień. Pozdrawiam.

  2. Tomasz Hoffmann napisał(a):

    Muszę przyznać, że nie rozumiem dlaczego nie ma zgody na budowanie tego typu zwrotów. Uważam, iż istnieje w tym zakresie potrzeba językowa. Mogę komuś coś opowiadać i zapragnąć powiedzieć np. “ta katedra została przeze mnie odwiedzona”, mogę też powiedzieć “ta katedra została przeze mnie odmalowana”, “została odbudowana” itd. Podobnie mogę powiedzieć, że nie miałem najmniejszej ochoty wchodzić do środka, ale katedra została przeze mnie obejdzona (lub obeszła), nie chcę mówić że okrążyłem ją piechotą, chcę w jednym słowie zawrzeć informację o tym co zrobiłem, jak się poruszałem, mogę powiedzieć że katedra została przeze mnie objechana, obiegnięta, obczołgana, obskakana, obwiązana itd. Czyż nie byłoby to sensowne? Ewolucja języka zmierza w tym kierunku by słowa i sformułowania były coraz krótsze i coraz bardziej deskryptywne, niosące jak najwięcej informacji w jak najkrótszej formie. Słowotwórstwo i społeczna aprobata dla niektórych sformułowań i słów powinny stanowić źródło analiz dla ekspertów, dobrze byłoby też by eksperci byli bardziej otwarci na tego typu neologizmów.

  3. jednodniowiec napisał(a):

    Sprawozdawcy skoków narciarskich coraz częściej używają kuriozalnego zwrotu: skok został przez zawodnika przepięknie wylądowany.
    Pozdrawiam ich wszystkich.

  4. krystyna napisał(a):

    Ci co kończyli szkoły w latach 50 tych uczyli się pisowni na codzień, przecież nie śledzą codziennie słowników ortograficznych. Po co było to zmieniać?

  5. Piotr Dubicki napisał(a):

    slowniki, te kroniki jezyka, sa od zapisywania na kolanach tego, co ludzie uzywaja do komunikacji slownej i pisemnej. Jesli przez tyle dziesiecioleci powszechne jest pisanie na codzien lacznie, to warto sie zastanowic czy stawiajac ten pseudoheroiczny opor biegowi zycia samemu sie nie zostanie zmiecionym.
    jesli po tylu latach slownik nie zostal dostosowany do zycia jezyka, problemem jest slownik a nie jezyk.