Ów rzeczownik znaczył jeszcze mniej więcej sto lat temu coś innego niż dzisiaj. Dla naszych przodków „ubikacją„ było każde osobne pomieszczenie w domu czy w mieszkaniu

– Czy słowo „ubikacja” miało kiedykolwiek inne znaczenie poza „pomieszczenie, w którym załatwia się potrzeby fizjologiczne”? W jednej z książek wydanych przed wojną, na które natknąłem się w rodzinnej bibliotece, kontekst wskazywał jednoznacznie na to, że prawdopodobnie chodzi o inne rozumienie tego wyrazu… – pisze internauta.

To prawda. Potwierdzam, że rzeczownik ubikacja znaczył jeszcze mniej więcej sto lat temu coś innego niż dzisiaj. Dla naszych przodków ubikacją było każde osobne pomieszczenie w domu czy w mieszkaniu, zarówno zwykły pokój, salon czy sypialnia, jak i komórka bez okien do przechowywania sprzętu gospodarczego.

Taką właśnie definicję ubikacji – jedyną – zamieszczał Słownik języka polskiego, tzw. warszawski, Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego (Warszawa 1919, t. VII, s. 200), choć z kwalifikatorem: wyraz mało używany. Na początku wieku i później w okresie międzywojnia owo słowo pojawiało się jednak w tekstach wielu autorów dość często, np. w „Tygodniku Ilustrowanym” z 1904 r. (Opadły czerwone sznurki zamykające wejście do sal wystawowych i publiczność tłumnie zalała wszystkie ubikacje wspaniałego przybytku sztuki), w książce ppłk. dra Kazimierza Wróblewskiego „Ze wspomnień lekarza” z 1923 r. (Poczta bukowska mieściła się w najętych ciasnych ubikacjach) czy w powieści Michała Rusinka z 1934 r. „Człowiek z bramy” (W trzecim roku wynajął dla swej firmy dalsze ubikacje).

Niewątpliwie ubikacje zostały użyte przez piszących w znaczeniu ‘pokoje, izby, pomieszczenia’ (od niem. Ubikation ‘zajmowanie jakiejś przestrzeni, lokalizacja’, z hiszp. ubicación, od ubicar ‘umieścić’, od łac. ubique ‘wszędzie’). Ponadto w Galicji w austriackiej niemczyźnie urzędowej i wojskowej posługiwano się terminem ubikacja, mając na myśli ‘kwaterę, koszary’ (Dom nazewnątrz [teraz pisze sięna zewnątrz – mój przypis] przedstawiał się schludnie, ale wewnątrz wszystkie ubikacje od długiego postoju wojska bardzo ucierpiały).

Trudno dokładnie powiedzieć, kiedy i dlaczego omawiany wyraz zawęził znaczenie i nabrał sensu ‘miejsce załatwiania potrzeb fizjologicznych’. Wiele wskazuje na to, że doszło do tego w chwili, gdy mieszkańcy b. Królestwa Polskiego rozpoczęli po 1918 roku rugowanie z polszczyzny wszelkich naleciałości obcych.

Adam Antoni Kryński tak pisał o ubikacji w poradniku „Jak nie należy mówić i pisać po polsku” (Warszawa 1921, s. 254-255, cytuję z zachowaniem ówczesnej pisowni):

W Warszawie od początku wyraz „ubikacja” wymawiano z żartobliwym uśmiechem i powtarzano z pewnym ironicznym przyciskiem . Słyszany niekiedy wśród przemówień na zebraniach publicznych robi wrażenie wyrazu trywjalnego, wyjętego z jakiejś gwary osobników nieokreślonego zawodu.

Nic więc dziwnego, że kiedy w wolnej Polsce przystąpiono do opracowywania pierwszych słowników, słowo ubikacja rozpowszechnione w b. Galicji uznano za niestosowne i niepotrzebne polszczyźnie. – Po co nam – argumentowano – jeszcze jedno zapożyczenie z języka niemieckiego, nazywające i „salon”, i „zwykły pokój”, i „gabinet”, i „sypialnię”, i „komórkę gospodarczą”! Po co nam nowe słowo wytrych? Nadaje się ono co najwyżej do tego, by nazwać w ten sposób… „wychodek”!

Być może ktoś tak właśnie, ironicznie, podsumował dyskusję w gronie lingwistów na temat rzeczownika ubikacja i… zawężenie jego definicji stało się faktem. W takiej postaci, zdegradowany semantycznie, nowy twór trafił z czasem do słowników i dzisiaj na pierwszym miejscu podaje się właśnie nowe jego znaczenie, jedynie wspominając o tym, że etymologicznie ubikacja nazywa ‘pomieszczenie, pokój’.

Dodam, że jeden z synonimów ubikacji, ustęp, również ma znaczenie zawężone (od ustęp ‘miejsce położone na uboczu, na stronie’, gdzie stawiano drewniane latryny). Jest jeszcze klozet (od ang. water closet, dosł. ‘zamknięte pomieszczenie z bieżącą wodą’), czyli potocznie wucet (od skrótu WC/ w.c.).

MACIEJ MALINOWSKI

 

Przewiń do góry