StartWszystkie wpisyPorady językoweSłuchać się mamy

Choć ów zwrot nie jest niepoprawny, lepiej jest się go w oficjalnej odmianie polszczyzny wystrzegać (tak jak pytać się czy wracać się)

– Chciałbym poznać opinię polonisty w sprawie czasownika, który nagminnie używany jest w sposób – jak sądzę – niezgodny z poprawną polszczyzną. Chodzi o zwrot „słuchać (kogoś)” w znaczeniu „być (komuś) posłusznym”. Otóż powszechnie – również w tekstach prasowych – spotykam się z formą „słuchać się (kogoś)”. (…) Słysząc: „Jasiu, słuchaj się mamy!”, albo jeszcze gorzej: „Jasiu, masz się mnie słuchać!” (mówi mama), Jaś ma dysonans poznawczy: czy ma być posłusznym sobie, czyli robić to, na co ma ochotę, czy mamie… Zdaję sobie sprawę, że takie nieprawidłowe użycie strony zwrotnej weszło już do potocznego języka (np. „co się tak na mnie patrzysz?” zamiast „co tak na mnie patrzysz?”, ale to „słuchać się” jakoś szczególnie mnie razi. (e- mail od internauty; dane personalne i adresowe do wiadomości redakcji).

Niewątpliwie w polszczyźnie starannej należy mówić i pisać: Jasiu, słuchaj mamy oraz Jasiu, masz mnie słuchać, co znaczy ‘Jasiu, bądź posłuszny mamie’; „Jasiu, masz być mnie posłusznym’.

Takie jest ustalenie normatywne Wielkiego słownika poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego (Warszawa 2004, s. 1065).

Użycia czasownika zwrotnego słuchać się nie traktuje się tam jednak jako niepoprawnego. Uważa się go za formę wzmocnioną bezokolicznika słuchać w znaczeniu ‘być posłusznym komuś’ i toleruje w normie potocznej.

W poradniku Jak dobrze mówić i pisać po polsku („Przegląd Reader’s Digest”, Warszawa 2000, s. 358) prof. Andrzej Markowski tłumaczy to tak:

„Niewątpliwie powiedzenie: Słuchaj się matki! brzmi bardziej potocznie niż Słuchaj matki!, ale poza tym niesie nieco inne znaczenie – dodanie słówka się wzmacnia polecenie, czyni je wyrazistszym. Nie jest to więc konstrukcja niepoprawna”.

W okresie międzywojnia nie widział niczego nagannego w mówieniu słuchać się kogo Stanisław Szober, odnotowując w swym Słowniku ortoepicznym. Jak mówić i pisać po polsku (Warszawa 1937, s. 461) hasło słuchać się bez żadnego kwalifikatora i ilustrując je cytatem z książki Miasto mojej matki Juliusza Kadena-Bandrowskiego (Warszawa 1925).

Pisarz (zmarł w 1944 roku) chętnie posłużył się w niej czasownikami zwrotnymi słuchać się, posłuchać się (pisownia oryginalna):

 Przedewszystkiem [dziś: przede wszystkim] zaś chodziliśmy do narzeczonego Marcysi, Kuby i do byka, Maćka. Siedzieliśmy u byka, jak długo się nam podobało. Byk był królem całej stajni, mieszkał osobno za przegrodą, w najmilszym chłódku, w świeżej słomie po brzuch. Maść miał, jak niebo na burzę, białą w czarne łaty. Nie słuchał się nikogo, prócz Kuby. Kuba mówił, że się ten byk Drożdża, ani nawet naszego ojca, pana doktora, za żadne pieniądze nie posłucha.

Omawianym zwrotem chętnie posłużył się też  Ignacy Dąbrowski (zmarł w 1932 roku), pisząc pod koniec XIX w. w powieści Felka:

Ja się już zawsze będę mamy we wszystkim słuchała.

Owo słuchać się kogo zarejestrował (ale z kwalifikatorem: potoczne) Witold Doroszewski w swym Słowniku poprawnej polszczyzny PWN (Warszawa 1973, s. 703). Napisał, że

„potocznie używa się także wzmocnionego, intensywniejszego słuchać się ‘być posłusznym’: Bądź pilny i słuchaj (się). Słuchać (się) rodziców, nauczycieli. Słuchać (się) nakazów, poleceń, rad”.

Jak widać, w zwrocie słuchać się (kogo) leksykografowie owego się nie traktują jako elementu zwrotności mogącego się rozwinąć w formę ‘siebie’, czyli powstania zwrotu słuchać samego siebie. Zdarza się, że się pełni inną funkcję: wyraża pewną intensywność czynności.

Tak czy inaczej – wydaje mi się, że lepiej jest się owego słuchać się w oficjalnej odmianie polszczyzny wystrzegać (tak jak pytać się czy wracać się) i mówić czy pisać słuchać mamy, pytać siostry, wracać do domu.

MACIEJ  MALINOWSKI

2 komentarze

  1. W dzieciństwie (lata 80.) byłem już na tyle wyrobiony w naszym języku, że do szału doprowadzała mnie kretyńska odzywka niektórych chłopaków. Jakiś dwunożny małolat prosił np. „Daj się przejechać!” (tzn. na rowerze), a równie nieletni właściciel jednośladu odpowiadał wtedy z uśmieszkiem wyższości: „To kładź się pod koła!”. Nie do wiary, ale co drugi dzieciak z podwórka sądził, że „daj się przejechać” znaczy „daj (czyli: pozwól) siebie (czyli: mnie) przejechać”, na co była tylko jedna rada – niech się taki rzuci pod koła…

  2. Daj się karnąć, daj się sztachnąć, daj się lubić. A już bez „się” daj żyć.

Komentowanie jest niedostępne.

Przewiń do góry