Jako auditor systemu zarządzania jakością i konsultant, nie zgadzam się z pana tłumaczeniem w sprawie słowa audit – audyt. Od lat odróżniano audyt finansowy, ekonomiczny od auditu, czyli systematycznego, niezależnego i udokumentowanego procesu uzyskiwania dowodów zgodności (patrz PN-EN ISO 9000 „Systemy zarządzania jakością. Podstawy i terminologia”). Stąd też konsultanci używają wyrazu „audit” , gdyż normy jakościowe ISO są tłumaczeniem , a nie autorstwem PKN.
Proszę pani, bez względu na to, czy mowa o systematycznym, niezależnym i udokumentowanym procesie uzyskiwania dowodów zgodności, czy kontroli finansowej, po polsku piszemy audyt, a nie: audit, i audytor, a nie: auditor. Uważam, że nie ma powodu utrzymywania podwójnego zapisu jednego słowa tylko dlatego, że ma ono różne znaczenie. Ciekawe, że słowniki – jeśli już (np. nowy „Słownik wyrazów obcych i trudnych” wydawnictwa „Wilga”) – podają wyłącznie finansową definicję audytu i w ogóle nie odnotowują pisowni audit, auditor. Wyrazy zapożyczone muszą się dostosować do polskiego systemu ortograficznego (nie ma na to rady!). Czasem jednak pozostają w niezmienionej postaci. Obok spolszczonego audytu mamy przecież angielski auditing, czyli ’system rewizji gospodarczej i doradztwa ekonomicznego’, niezręcznie zastępowany przez niektórych (np. Krajową Izbę Biegłych Rewidentów) audytingiem.