Powiedzenie to pochodzi z czasów powstania warszawskiego i dotyczy konkretnej sytuacji związanej z dowódcą I plutonu 1. kompanii batalionu „Parasol”, rannym w głowę w czasie walk na Woli
– Przeczytałam Pana wyjaśnienie dotyczące pochodzenia frazeologizmów „mieć coś za uszami” i w „starym piecu diabeł pali” w poprzednim wydaniu „Obcego języka polskiego” i przypomniało mi się inne powiedzenie – „ktoś w kółko golony”. Co ono dokładnie oznacza i skąd się wzięło? (e-mail nadesłany przez internautkę).
W wypadku wyrażenia w kółko golony trudno mówić o klasycznym frazeologizmie, ponieważ w zasadzie nie zawiera ono treści i przesłania metaforycznego, ale sens jak najbardziej dosłowny. Chodzi o ‘wygolony czubek głowy (w kształcie koła, tonsury)’, który okazał się konieczny przed interwencją chirurgiczną po urazie głowy pewnego żołnierza.
Sytuacja ta zdarzyła się w czasie powstania warszawskiego i miała związek z kpr. ppor. Antonim Sakowskim, dowódcą I plutonu 1. kompanii batalionu „Parasol”, rannym w głowę w czasie walk na Woli. Przed nałożeniem opatrunku musiano mu ostrzyc włosy na kształt tonsury u zakonników i duchownych.
Mimo że nikomu nie było do śmiechu, później koledzy najserdeczniej, jak tylko się dało, mówili o swym dowódcy: A najmorowszy z przełożonych to jest nasz „Miecio! W kółko golony, hej” bądź po prostu to nasz Mietek w kółko golony, Miecio w kółko golony („Mietek”, „Miecio” to były pseudonimy porucznika).
Warto jednak wiedzieć, że powiedzenie w kółko golony wcześniej odnosiło się do duchownych mających na głowie tonsurę (łac. tonsūra, dosł. ‘strzyżenie’). Zgodnie z rytuałem kultywowanym przez długi czas w Kościele rzymskokatolickim przy przyjmowaniu do stanu duchownego każdemu osobnikowi golono na ciemieniu – na kształt kółka (stożka) – dość dużą część głowy, pozostawiając jedynie na jej obwodzie niewielki pas włosów (symbolizowały koronę cierniową, oddzielenie się od świata i oddanie Bogu).
Rytualne golenie części włosów na głowie u duchownych zniósł w 1972 r. papież Paweł VI po reformach II Soboru Watykańskiego, choć niektóre zakony monastyczne (np. trapiści, cystersi, kameduli) ciągle ów zwyczaj niekiedy stosują.
Przy okazji wyjaśnienie, że dawniej istniał w polszczyźnie synonim słowa tonsura (potocznie do końca XVII w. nazywano ją również koroną) – plesz (lub plesza), także oznaczające ‘łysinę, wygolone w kształcie kółka miejsce na głowie duchownych katolickich’. Wyraz ten wywodził się z prasłowiańskiego określenia związanego z siwizną lub brakiem włosów (prsłw. plěs-, także cerk. plěsz, plěsziw ‘łysy’).
Wyrażenie w kółko golony weszło do potocznego języka i jeszcze dzisiaj bywa chętnie przez rodaków przywoływane. Mówi się tak niekiedy o mężczyznach, którzy na własne życzenie wcale nie ogolili głowy, ale stracili włosy, to znaczy wyłysieli.
Omawiając powiedzenie w kółko golony, jego znaczenie i pochodzenie, wspomnijmy przy okazji o wyrażeniu w ząbek czesany.
To potoczne, lekceważące określenie kogoś, kto sądzi, że jest bardzo elegancki (z fryzurą „na ząbek”), przystojny, niezwykle sprytny, cwany, a w rzeczywistości zarozumiały. Dlatego w przeszłości funkcjonowało dłuższe określenie – cwany, w ząbek czesany. Słowa te były obecne w piosenkach warszawskich okresu II wojny światowej, wyśmiewających czyjąś powierzchowność bądź nadmierną pewność siebie (np. Hitlera).
W źródłach historycznych („Kurier Zachodni”, Sosnowiec, z 2 września 1935 r., tekst Rumak z wykształceniem. Niezwykle popisy Lolusia) znajdziemy jeszcze inne obrazowe powiedzenie z dwudziestolecia międzywojennego: Ach ty, za uzdę szarpany, sieczką i obierkami karmiony, w pierwszą krzyżową połamanem batem bity, ciągniesz czy nie?! Mówił tak, przynaglając konia okrzykami, niejaki jegomość Kozioł, kiedy „na ulicy Kaliskiej rumak uparł się i nie chciał ciągnąć”.
MACIEJ MALINOWSKI
odcinek nr 1258