StartWszystkie wpisyPorady językowePowinna być Warszewa (albo Warszowa)

Powszechnie sądzi się, że nazwa naszej stolicy powstała z połączenia imion Wars i Sawa. A to nieprawda…

Któż z nas nie zna bajek, legend czy opowiadań o Warsie i Sawie, którzy mieszkali w chacie rybackiej nad Wisłą i od których ma rzekomo pochodzić nazwa naszej stolicy (Wars + Sawa = Warsawa, a później Warszawa).

Inna wersja mówi o tym, że mogła się ona wziąć z okrzyku Warz, Sawo! (czyli ‘gotuj dla nas, Sawo’), którym wracając z wyprawy, bracia flisacy witali siostrę, prosząc ją o to, by za chwilę podała im gorący posiłek (Warz, Sawo = Warzsawa, a potem po przestawieniu głosek z i Warszawa). 

Obydwie przytoczone tu hipotezy co do pochodzenia nazwy Warszawa są nieprawdziwe. W polszczyźnie nigdy nie występowało żeńskie imię Sawa, znano natomiast starosłowiańskie imię Sawa, tyle że… męskie (wspomina o nim np.  Juliusz Słowacki w „Beniowskim”: Pan Sawa się zbrojnie z twoimi chłopy na moście potyka).

Jak to często bywa w bajkach, nie ma nawet zgodności co do tego, kim byli Wars i Sawa. Jedni twierdzą, że chodzi o rybaka Warsa i jego żonę Sawę, którą poznał w czasie wichru, błyskawic i fal na Wiśle, a która okazała się syreną, czyli pół rybą, pół dziewczyną. Inni z wspominają o bliźniętach Warsie i Sawie, dzieciach rybaka o imieniu Pietrko, chrześniakach Kazimierza Odnowiciela.

Według pierwszej legendy podczas polowania książę Siemomysł w pościgu za zwierzyną odłączył się od orszaku i zgubił w puszczy. Zbliżał się wieczór, a on ciągle nie mógł znaleźć drogi powrotnej.

W końcu dotarł do brzegu Wisły i ujrzał starą chatę. Wszedł do środka i poprosił gospodarzy o przenocowanie.

Rano książę, dziękując za pomoc, miał powiedzieć:

„Nie zawahaliście się przyjąć pod dach nieznajomego i uratowaliście go od głodu, chłodu, a może i dzikich zwierząt, dlatego ziemie te na zawsze wasze pozostaną”.

Druga bajka opowiada o tym, jak to w drodze z Krakowa do Gniezna król Kazimierz Odnowiciel, płynąc Wisłą, ujrzawszy chatkę rybacką, postanowił do niej wstąpić.

Gospodyni  poczęstowała go kozim mlekiem, ale poprosiła, żeby na coś konkretniejszego do jedzenia poczekał do chwili, gdy mąż Pietrko wróci z nocnego połowu ryb.

Ryby smakowały królowi jak nigdy. Przy pożegnaniu  gospodarze pożalili się mu, że nie mogą ochrzcić bliźniąt, gdyż z w okolicy nie ma kościoła.

Wtedy monarcha rzekł, że za dwa miesiące przypłynie tu ponownie, tym razem z całym orszakiem i księdzem. Tak się stało, a on sam został chrzestnym bliźniąt, którym nadano imiona Wars i Sawa, a ich ojca mianował właścicielem zagrody rybackiej i osady, nadając mu przydomek Warsz.

Tymczasem prawda historyczna, etymologiczna o nazwie naszej stolicy jest zupełnie inna.

Warszawa ma wiele wspólnego z rycerzem o imieniu Warsz, właścicielem wsi istniejącej od XII do XIII w. na terenie obecnego Mariensztatu. Warsz było to zdrobnienie od Warcisława (‘ten, który wróci sławny lub przywróci sławę’; tak jak Kasz od Kazimierza, Stasz od Stanisława, Brosz od Bronisława).

Mówiono więc na miejsce zamieszkania Warsza, że jest to osada (kogo?) Warsza albo osada (czyja?) Warszewa. 

W słowie Warszewa chodzi o dawny przymiotnik dzierżawczy, tyle że mający końcówkę -ewa. Dlaczego?

Otóż w dobie staropolskiej dzierżawczość tworzono przyrostkami -ew, -ewa, -ewo i -ow (-ów), -owa, -owo (np. Skaryszew, Ponieważ w imieniu Warsz głoska sz była dawniej (aż do XVI w.) miękka, nie mogło po niej występować –o, tylko właśnie -e. Takie właściwości miała fonetyka doby staropolskiej.

Kiedy zatem w końcu XIII w. sprowadzeni z Torunia bogaci kupcy założyli gród książęcy, nadali mu nazwę gród Warszewa.

Na co dzień rzeczownika gród nie używano, mówiono po prostu Warszewa. I tak właśnie powinna się dzisiaj nazywać nasza stolica – Warszewa.

Dlaczego zatem zmieniono ją ostatecznie na Warszawę?

Powodem była… przesadna poprawność językowa lepiej wówczas wykształconych Mazurów.

Na terenach Mazowsza mazurzono, tzn. w wielu słowach zamiast a wymawiano e, mówiono np. jebłko zamiast jabłko, jegoda zamiast jagoda, wiedro zamiast wiadro, reczek zamiast raczek.

Sądzono więc, że także forma Warszewa musi być gwarowa, że -e jest takim samym -e jak w słowie jebłko. W dodatku z czasem przestano używać przyrostka -ewa. W ten oto sposób etymologicznie uzasadniona Warszewa przeszła w Warszawę (z przyrostkiem -awa).

Teoretycznie forma Warszewa mogła przyjąć postać Warszowa, gdyż w niektórych nazwach miast zakończenie –ew czy -ewo zmieniano na -ow, -owo (np. dawne Magnuszewo przeszło w Magnuszowo, ale Skaryszew pozostał…).

Tak się jednak nie stało, hiperpoprawność mazowiecka okazała się w tym wypadku silniejsza.

 MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry