StartWszystkie wpisyWyprzedaż towarów

Czasem w witrynach sklepowych bądź na stojakach przed wejściem pojawiają się wywieszki w rodzaju wyprzedaż towarów, wielka wyprzedaż butów, posezonowa wyprzedaż dywanów.

Zdarza się jednak, że napisane jest inaczej: wysprzedaż mebli kuchennych, wielka wysprzedaż spodni, posezonowa wysprzedaż odzieży zimowej.

Jak widzicie, raz jest wyprzedaż, a raz wysprzedaż. Wytłumaczę Wam, dlaczego w obiegu funkcjonują obydwie formy, a także wyjaśnię, którą językoznawcy uznają za lepszą, poprawniejszą. Posłuchajcie…

Musicie wiedzieć, że w dawnej polszczyźnie istniał czasownik przedać (przedawać), który znaczył to, co dzisiaj sprzedać (sprzedawać), czyli inaczej ‘spieniężyć coś’. Adam Mickiewicz pisał w „Dziadach”: Weź, proszę, ten pierścionek, przedaj; daj połowę ubogim, drugą na mszę, za dusze czyśćcowe, a Henryk Sienkiewicz w „Krzyżakach”: Część łupów przedaliśmy w Krakowie i wzięliśmy czterdzieści grzywien srebra.

Od tego zapomnianego przedać powstały następnie inne czasowniki (przez dodanie przedrostków s-, wy-, od-, roz-): s-przedać, wy-przedać, od-przedać, roz-przedać (podaję zapis analityczny). Nasi przodkowie nie mieli z tym żadnego kłopotu – jak jeden mąż mówili i pisali odprzedaję, rozprzedaję, wyprzedaję, sprzedaję.

Skoro powszechnie był w użyciu czasownik wyprzedać, nic nie stało na przeszkodzie, żeby powstał również rzeczownik oznaczający nazwę czynności, czyli wyprzedaż (do członu wyprzed- doszła końcówka -aż).

Tak też się stało. Wielcy pisarze chętnie sięgali po słowo wyprzedaż, np. Juliusz Słowacki pisał w „Listach”: Bierze wszystko w komis, to jest po wyprzedaży dopiero obowiązuje się za wyprzedane egzemplarze zapłacić, a Maria Kuncewiczowa w „Cudzoziemce”: Na wyprzedaży jesiennej kupiła jasne palto z bardzo cienką warstwą watoliny.

Z tego, co na razie Wam przedstawiłem, chyba jasno wynika, że forma wyprzedaż jest gramatycznie poprawnie zbudowana, czyli że właśnie nią wszyscy powinniśmy się dziś posługiwać.

No to dlaczego wiele osób mówi jednak inaczej – wysprzedaż? Da się to wytłumaczyć…

W pewnym momencie dziejów naszego języka czasownik przedać (przedawać) przestał być używany, zaczęto mówić i pisać sprzedać. Nową formę (nikt już nie zwracał uwagi na to, że zawiera ona przedrostek s-) potraktowano jako podstawową i od teraz to od niej postanowiono tworzyć wyrazy pochodne.

W ten sposób weszły do polszczyzny czasowniki wysprzedać (wysprzedawać), odsprzedać (odsprzedawać) czy rozsprzedać (rozsprzedawać) oraz rzeczowniki wysprzedaż, odsprzedaż, rozprzedaż (tem ostatni jest rzadko stosowany w mowie i piśmie).

Według językoznawców nie są one poprawne, gdyż zawierają… dwa przedrostki: wy- i s-; od- i s-; roz- i s-, czego większość osób nie zauważa. Jednak ze względu na spore ich upowszechnienie w codziennym języku Polaków (szczególnie wysprzedać, wysprzedawać, wysprzedaż) traktuje się obecnie jako dopuszczalny wariant dawnych form. Lepiej jednak mówić i pisać wyprzedać, wyprzedawać, wyprzedaż.

Zdradzę Wam na koniec, że wyjątkowo inaczej rzecz się ma z wyrazem przedsprzedaż. Otóż nie składa się on z dwóch przedrostków przed- i s- oraz z członu -przedaż, tylko pochodzi od wyrażenia przed sprzedażą. Dlatego jest jak najbardziej poprawny i nie należy go stawiać na równi z przedprzedaż. Tego drugiego nigdy w naszym języku nie było…

Pan Literka

 

Przewiń do góry