Słowo to ma etymologicznie związek z rzeczownikiem „wczas”, który funkcjonował w polszczyźnie mniej więcej do połowy XIX w. Pierwotnie rozumiano je jako ‘wygody’

Czy to prawda, że dawniej na „wczasy” mówiono „wywczasy” i że istniało w polszczyźnie słowo l. poj. „wczas” – pyta internautka Agnieszka W. (dane do mojej wiadomości)

Potwierdzam to. Przed laty synonimem wyrazu wczasy były wywczasy. Odnotowywał je jeszcze Słownik języka polskiego PWN (z 1968 r., t. 10, s. 313) i Słownik poprawnej polszczyzny PWN z 1973 r. (s. 933): wywczasy blp, D. wywczasów ‘odpoczynek wakacyjny; dłuższa przerwa w pracy lub w nauce, np. Pojechali na wywczasy nad morze.

Powszechnie używano też form (ten) wczas, (ten) wywczas, jednak w nieco innym znaczeniu – ‘krótki odpoczynek, wytchnienie po trudzie, pracy’; dosłownie ‘to, co jest w porę, a więc wygodne, odpowiednie, przyjemne’. Mówiono (cytuję za słownikami):

Mnie się nie chce ani wczasu, ani jadła;

Sposobił się do wczasu (tutaj: do snu);

Podróżnicy zatrzymywali się dla posiłku i wywczasu.

Nie podlega wątpliwości, że słowo wczasy etymologicznie ma związek z rzeczownikiem wczas, który funkcjonował w polszczyźnie mniej więcej do połowy XIX w. Pierwotnie rozumiano je jako ‘wygody’. W znaczeniu ‘wypoczynek ludzi pracujących i ich rodzin organizowany przez zakłady pracy, związki zawodowe czy zrzeszenia twórcze’ określenie to weszło do polszczyzny po drugiej wojnie światowej.

„(…) Wczasy należą do zdobyczy Polski powojennej i są dobrodziejstwem, którego ludzie pracy dawniej nie znali” – pisał przeszło pół wieku temu prof. Witold Doroszewski (O kulturę słowa, Warszawa 1962, s. 618).

Dziś nikt nam już wczasów pracowniczych nie organizuje, robimy to sami, a co najwyżej otrzymujemy zwrot części kosztów z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Słowo to nabrało ogólniejszego sensu (‘wypoczynek, którego organizatorzy za odpowiednią opłatą zapewniają noclegi, wyżywienie, a niekiedy rozrywkę’).

Wyraz wywczasy wyszedł z użycia jako wtórny, sztuczny. Pojawił się pod wpływem czasownika wywczasować się, czyli ‘użyć wypoczynku, dobrze wypocząć, wyleżeć się, wyspać’, będącym postacią dokonaną czasownika wczasować się (doszedł jedynie przedrostek -wy). Rzeczownik wczasy w zupełności wystarczał, dobrze spełniał swą komunikacyjną rolę.

Jeśli już omawiamy słownictwo związane z letnim wypoczynkiem, to zatrzymajmy się chwilę przy wyrazie kolonie w znaczeniu ‘zorganizowany pobyt wypoczynkowy dzieci i młodzieży szkolnej w czasie wakacji, poza miejscem stałego zamieszkania’.

Nie wszyscy wiedzą, że występuje on w polszczyźnie wyłącznie w postaci pluralnej (vide Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN, Warszawa 2004, s. 409), a więc że należy mówić i pisać:

W tym roku moja córka była na koloniach (a nie: na kolonii) w górach;

O koloniach (a nie: o kolonii) w Tatrach można by długo opowiadać;

Wiele dzieci nie wyjechało w tym roku na kolonie (a nie: na kolonię) itp.

Dlaczego muszą być (te) kolonie, a nie: (ta) kolonia? – spytają Państwo.

Nie mam stuprocentowej pewności, sądzę jednak, że decydując się w latach 20. XX w. na formę (tekolonie, językoznawcy świadomie włączyli ją do określeń występujących wyłącznie w liczbie mnogiej, czyli wczasy, wakacje, ferie.

Być może wzięli też pod uwagę francuskie wyrażenie colonie de vacances, które wymawia się jako [koloni de wakãs], ale zapisuje z końcowym –nie.

Choć colonie to wyraz l. poj. rodzaju żeńskiego (l. mn. to les colonies), postanowiono, że rodzimy odpowiednik kolonie „zaliczony” zostanie (trochę umownie) do tworów pluralnych i włączony do grupy wyrazów typu konie, słoniejabłonie.

Niewykluczone, że chodziło o coś jeszcze. Otóż rzeczownik (ta) kolonia (łac. colonia ‘osada rolnicza’) ma wiele znaczeń (w słownikach doszukamy się aż ośmiu jego definicji), dlatego zadecydowano, że letni wyjazd dzieci i młodzieży na wypoczynek będzie się mówiło (te) kolonie…

MACIEJ MALINOWSKI

PS Dziękuję internautom, którzy podzielili się ze mną uwagami na temat słowa destynacja (‘cel, miejsce, kierunek podróży’). Czekam na dalsze opinie.

Przewiń do góry