StartWszystkie wpisyPorady językoweW jednym ręku

Jest to archaizm, pozostałość po tzw. liczbie podwójnej. Mało kto wie, że przed wiekami mówiono nie tylko „mieć coś w ręku”, ale także posługiwano się na co dzień formami „trzy ręki”, „cztery ręki”…

Napisała do mnie internautka z prośbą o wyjaśnienie, czy poprawne są zwroty Trzymać coś w ręku; Mieć coś w ręku. – Przecież rzeczownik ręka – argumentowała – jest rodzaju żeńskiego, więc powinno być w ręce...

Czytelniczka jednoznacznie traktuje formę w ręku jako miejscownik l.poj., a tymczasem… wcale nie jest to takie jednoznaczne.

Dla niektórych określenie w ręku może oznaczać nie jedną rękę, lecz dwie ręce, a zatem jeśli coś mają, trzymają w ręku, to inaczej mają, trzymają oburącz. Dziwią się, gdy słyszą, że ktoś nosi zegarek na lewym ręku, że ojciec trzyma dziecko na ręku, a prestidigitator podczas pokazu chowa coś najpierw w jednym ręku, a potem w drugim.

Ale po kolei…

Jakkolwiek by rozumieć powiedzenie trzymać, mieć coś w ręku, może zastanawiać forma miejscownika w ręku. Jest to niewątpliwie archaizm.

Mało kto wie, że przed wiekami mówiono nie tylko mieć coś w ręku, ale także posługiwano się na co dzień formami trzy ręki, cztery ręki.

Znano wprawdzie określenie dwie ręce, jednak nie był to mianownik l.mn. – jak można by sądzić – lecz tzw. liczby podwójnej, żywej w polszczyźnie aż do XVII w.

Używano jej powszechnie wtedy, gdy chodziło o dwa i tylko dwa przedmioty, dwie osoby itd. Mówiło się np. dwie słowie, dwie babie, dwie oczy, dwie uszy. 

Rzeczowniki występujące parzyście miały nie tylko swe odrębne formy, ale też inaczej się odmieniały.

Przyjrzyjmy się bliżej fleksji wyrazu ręka w dawnej liczbie podwójnej i liczbie mnogiej, gdyż wiele to wyjaśnia:

Liczba podwójna:

M. dwie ręce
D. dwu ręku
C. dwu rękoma
B. dwie ręce
N. dwu rękoma
Ms. w dwu ręku
W. o, dwie ręce!

Liczba mnoga:

M. trzy, cztery ręki
D. trzech, czterech rąk
C. trzem, czterem rękom
B. trzy, cztery ręki
N. z trzema, czterema rękami
Ms. w trzech, czterech rękach
W. o, trzy, cztery ręki!

Kiedy liczba podwójna zanikła, jej funkcję zaczęła z wolna przejmować liczba mnoga. Doszło do wymieszania się form.

Mówimy dziś i piszemy: ręce, rąk, rękom, z rękami albo rękoma, w rękach albo w ręku, nie przypuszczając nawet, że ręce, rękoma i w ręku są reliktami liczby podwójnej.

Na dobrą sprawę powinniśmy mówić i pisać… te ręki (!), gdyż była to pierwotna mianownikowa forma l.mn.

Jak to się jednak stało, że wyrażenie w ręku jest odbierane dzisiaj o wiele częściej jako wyraz liczby pojedynczej?

Otóż stało się tak dlatego, że zakończenie -u było charakterystyczne dla rzeczowników męskich i nijakich liczby pojedynczej, np. sęk (w sęku), pęk (w pęku), stuk (stuku), huk (huku).

Właśnie to podobieństwo sprawiło, że formy liczby podwójnej (kogo? czego? ręku; w kim? w czym? w ręku) zaczęto z wolna traktować jako… szósty przypadek liczby pojedynczej, ale rzeczownika rodzaju męskiego.

Teraz już wiadomo, dlaczego należy mówić i pisać ta ręka, w mojej ręce, ale dopuszczalne jest jeszcze w moim ręku, choć nie ma w polszczyźnie wyrazu męskiego ten ręk. 

Językoznawcy twierdzą, że ta archaiczna forma powoli wychodzi z użycia, gdyż po pierwsze – zanika jej pluralne znaczenie, a po drugie – klarowny i wyrazisty jest miejscownik l.mn. w moich rękach.

Można się spodziewać, że to samo spotka niebawem narzędnik rękoma, wypierany przez poprawniejszą dla wielu formę rękami.

Archaiczne formy liczby podwójnej odnajdujemy jeszcze w wyrazach oko i ucho.

Nie przypuszczalibyśmy nawet, że są to… oczy i uszy (nie mogło być jednak inaczej – oznaczały przecież parzystość organów człowieka).

Faktyczną l.mn. tworzyły natomiast oka i ucha.

Dziś oka oznaczają 'pętlę sieci, krople tłuszczu, kamień w pierścionku’, ucha zaś są elementem dzbanka, pierwotny mianownik liczby podwójnej oczy i uszy zadomowił się natomiast w l.mn. w znaczeniu 'narządów zmysłu człowieka’. Od oczu tworzymy czasem narzędnikową postać oczyma, będącą niczym innym, tylko drugą pozostałością po liczbie podwójnej.

Nie powiemy jednak: uszyma, tylko uszami, należy się więc spodziewać, że niebawem zniknie z polszczyzny także archaizm oczyma.

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry