3 komentarze

  1. MM pisze:

    „widzę mnóstwo błędów u ludzi starszych, którzy od czasów młodości prawie nic nie pisali, potem odkryli Internet i nagle się okazuje, że zapomnieli wszystkie zasady” – ja u siebie zauważyłam, że po kilku latach obcowania z masą błędów na internetowych forach sama zaczęłam mieć wątpliwości co do pisowni bardzo wielu słów, które nigdy nie sprawiały mi problemu. Dlaczego? Ano dlatego: najpierw syrena w mózgu wyje na każdą językową pokrakę, a potem się stępia i w końcu znieczula. Przecież nie może wyć nieustannie.
    Mózg oswaja się z widokiem błędów. To nie jest kwestia „zapominania zasad”, bo pisząc nigdy nie potrzebowałam sięgać do zasad. Właściwe formy miałam w głowie dzięki czytaniu tekstów bez błędów. Ostatecznie mogłam sobie napisać obie formy, między którymi się wahałam, i od razu jedna z nich nie pasowała mi „wzrokowo” i była odrzucana. Niestety, zrobiono mi wodę z mózgu. Zgłupiałam obcując z głupotą.
    Trudno się bronić. Pewna stacja radiowa ma u mnie wielkie zasługi w ładowaniu mi do głowy formy „w cudzysłowiU”. Po kilku latach słuchania, jak niemal każdy zapraszany gość – z „dr” i „prof.” przed nazwiskami włącznie – powtarza „w cudzysłowiu, w cudzysłowiu, w cudzysłowiu” stało się to, co wydawało się niemożliwe. Ja muszę się ZASTANOWIĆ, co tam powinno być na końcu wyrazu. Jestem na tych ludzi szczerze wkurzona.
    Dodajmy do tego, że w mediach społecznościowych „czepianie się” błędów jest uznawane za… hejt (sic!), atak ad personam, coś, co się robi z braku argumentów, ewentualnie objaw sztywniactwa, nieprzystosowania do życia wśród ludzi i co tylko chcecie. A korekta i redakcja w książkach to fikcja. Poprawiane są chyba tylko te błędy, które korektorowi edytor tekstu podkreśli – to po prostu widać. Nikt tego nie czyta i nie poprawia.
    Przegrana wojna o poprawność językową, ogólna bylejakość, tak to widzę.

  2. aga pisze:

    Wszystko super, ale irytuje mnie sam początek i to „wielu młodych ludzi”. Serio? Tylko młodych? Proszę wybaczyć, ale widzę mnóstwo błędów u ludzi starszych, którzy od czasów młodości prawie nic nie pisali, potem odkryli Internet i nagle się okazuje, że zapomnieli wszystkie zasady. Ale pewnie, ta dzisiejsza młodzież!

  3. Monika pisze:

    Język polski jest nieskończoną kopalnią miejsc, w których można zrobić błąd lub się pomylić. Ale są błędy kardynalne, które mam nadzieję, że nigdy nie staną się formą poprawną, np. „wziąść” czy „poszłem”. Ale tutaj… Jeżeli sens można wywnioskować z kontekstu, to nie wiem czy jest potrzeba dwóch różnych form zapisu. To tylko moje luźne przemyślenia, ale w tym wypadku mam nadzieję, że język polski będzie dążył do uproszczenia.

%d bloggers like this: