StartWszystkie wpisyPorady językoweTour de Pologne

Trudno zrozumieć, dlaczego nie używa się nazwy „Wyścig dookoła Polski” lub „Wyścig Polski”…

Pan Jerzy Winiarski z Rzeszowa (szczegółowe dane do wiadomości mojej i redakcji), zagorzały zwolennik czystości ojczystego języka, jak sam o sobie pisze, pyta mnie, dlaczego rozpoczęty właśnie 72. wyścig kolarski w naszym kraju nosi nazwę „Tour der Pologne”.

Przecież jeszcze do niedawna był stosowany odpowiednik polski tej imprezy „Wyścig dookoła Polski”. Co się takiego stało, że musiano przejść na język francuski? – pyta.

Czytelnik słusznie dowodzi, że nazwy trzech najpoważniejszych imprez kolarskich na świecie należących do UCI Word Tour (UCI to skrót Union Cycliste Internationale ‘Międzynarodowa Unia Kolarska’) występują  zawsze  w językach ojczystych:

Tour de France (‘wyścig dookoła Francji’, od tour m.in. ‘runda, objazd’), znany też jako La Grande Boucle (‘wielka pętla’);

Vuelta a España (‘wyścig dookoła Hiszpanii’, vuelta znaczy ‘wycieczka’)

Giro d’Italia (‘wyścig dookoła Włoch’, giro to również ‘wycieczka’).

Są także mniej znane wyścigi, np. Vuelta al País Vasco (w hiszpańskim Kraju Basków), Volta Ciclista a Catalunya (wieloetapowe ściganie się w hiszpańskiej Katalonii) czy La Flèche Wallonne (‘Strzała Walońska’, jednodniowa rywalizacja w walońskiej części Belgii), których nazwy są swojskie.

Słusznie zatem należy chyba zapytać (popieram czytelnika), z jakiego powodu największy obecnie polski wyścig kolarski nazywa się z francuska Tour de Pologne, co nawiasem mówiąc nie wszyscy potrafią poprawnie wymówić (artykułują [tur de poloń] zamiast [tur de poloń])?

Dlaczego nie przestrzega się Ustawy o języku polskim z 7 października 1999 r.? – pyta internauta. – Przecież wyścig pozostaje produktem czysto rodzimym, odbywa się w Polsce i odpowiada za niego prawnie podmiot polski?

Nie ma wątpliwości, że chodziło o to, iż nazwa Tour de Pologne jest bardziej międzynarodowa, światowa, a przez swoje francuskie brzmienie cały wyścig może nabrać jeszcze większego znaczenia i splendoru. Zintegrowaliśmy się przecież z Europą, jeździmy po świecie, znamy języki obce, więc i turyści czy sportowcy przyjeżdżają do nas w liczbie większej niż kiedyś. A skoro tak, to – na wzór słynnego Tour de France – niech będzie i Tour de Pologne – zadecydowano.

O dziwo, sporna nazwa otrzymała przepustkę do polszczyzny oficjalnej od… językoznawców. Najważniejsze gremium profesorskie zasiadające w Radzie Języka Polskiego wypowiedziało się na ten temat kiedyś tak:

zgodnie z art. 11 tejże Ustawy o języku polskim przepisy art. 5-10, mówiące o ochronie prawnej języka polskiego w życiu publicznym, nie dotyczą  nazw własnych, a taką jest właśnie nazwa «Tour de Pologne»”.

Cóż, nie wszyscy (jak czytelnik z Rzeszowa) mogą się z takim liberalnym stanowiskiem w rzeczonej sprawie pogodzić…

Warto jednak wiedzieć, że przez długie lata (kiedy startowali wyłącznie amatorzy) funkcjonowała w obiegu właśnie nazwa Wyścig dookoła Polski (może lepiej by było mówić Wyścig w Polsce, Wyścig przez Polskę lub Wyścig Polski, gdyż kolarze nie okrążali naszego kraju na trasie od Warszawy do Warszawy), a dopiero od roku 1993, kiedy za stery organizacyjne potężnej kolarskiej machiny chwycił Czesław Lang, po raz pierwszy pojawił się szyld Tour de Pologne.

Wówczas to na dobre pozbyto się określenia Wyścig dookoła Polski, a przecież jeśli już musiało być po europejsku, to nic by się nie stało, gdyby postanowiono wtedy używać obydwu nazw wymiennie (Tour de Pologne / Wyścig dookoła Polski).

Nie przypominam sobie, by pół wieku temu ktoś posługiwał się francuską nazwą Wyścigu Pokoju, czyli Course de la Paix (dla Czechów był to Závod Míru, a dla Niemców Friedensfahrt). No tak, ale wtedy były inne czasy…

A tak w ogóle, to na rywalizację kolarzy nie używano przed laty wyrazu wyścig. Pierwszy wyścig cyklistów w 1928 roku nazwano… Biegiem Dookoła Polski (dookoła pisano wówczas również wielką literą).

Stało się tak dlatego, że słowo bieg miało wtedy szerszy sens, oznaczało m.in. (w terminologii sportowej) ‘różny rodzaj zawodów, wyścigów’ (vide Słownik języka polskiego, Warszawa 1958, t. I, s. 501). W kolarstwie torowym do tej pory używa się określenia bieg australijski na ‘wyścig torowy, w którym zawodnicy rozstawieni w jednakowych odległościach od siebie starują jednocześnie, goniąc jedni drugich, zawodnik dogoniony odpada, zwycięża zaś ostatni, który pozostał na torze’. Tak samo w zawodach na żużlu operuje się wyrazem bieg (np. w biegu 5. pojadą…; w biegu 10. zwyciężył Rune Holta).

Jak widać, słowo bieg nie nazywało dawniej wyłącznie ‘biegania’ w sensie dosłownym, ale miało też szerszy, nieco przenośny sens ‘wyścig, okrążenie, okrążanie czegoś’. I współcześnie mówi się o biegu wskazówek zegarka bądź o biegu pociągu (pociąg skończył bieg, czyli przejechał określoną trasę).

MACIEJ MALINOWSKI

4 komentarze

  1. Drogi Redaktorze,
    Nazwa Tour de Pologne nie jest produktem ubocznym integracji europejskiej. Używana była z całą pewnością w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku (zdecydowanie ciążyliśmy wtedy ku wschodowi kontynentu), a zapewne i przed II wojną, gdy ten wyścig był biegiem, bo mój ojciec, kibic kolarstwa już w II RP, posługiwał się francuskim określeniem imprezy.
    Wynika to chyba z tego, że w latach trzydziestych XX stulecia francuski był językiem o znaczeniu międzynarodowym o wiele większym niż dzisiaj, a ponadto Tour de France to wyścig nad wyścigi, najstarszy z wielkich wieloetapowych zawodów i najwyżej się liczący. Ciekawe, że Włoszech o wiele częściej używa się nazwy Tour de France niż włoskiego odpowiednika Giro di Francia, a Hiszpanie mówią o Tour de Francia czyli na pół po francusku (tour), na poł po swojemu (Francia).
    Na razie niewiele mówi się w świecie o polskiej namiastce francuskiej imprezy, ale ponieważ znane robią się polskie nazwiska kolarzy – po Piaseckim, Jaskule i Kwiatkowskim swojsko zaczyna brzmieć Majka (przez cudzoziemców wymawiane głównie „mażka”) – są szanse, że rodzimy wyścig, niezależnie od nazwy, stanie się wydarzeniem sportowym na miarę Europy.

  2. EugeniuszSiekiera

    Zgadzam się z Panem Jerzym. Myślę, że organizatorów pożarła ambicja bycia europejskim za wszelką cenę. Ta niestety ma swoje konsekwencje, nie tylko na polu wątpliwości o pewność do swojego języka ojczystego, ale może rodzić różne wątpliwości. Dla przykładu: kilka lat temu, kiedy byłem młodszy i nie interesowałem się tak bardzo sportem, byłem przekonany o tym, że Tour de Pologne to wyścig kolarski organizowany we Francji, ale odbywany przez polskich kolarzy.
    Niestety zmiana nazwy zdaje się prawie niemożliwa. Tour de Pologne to nie tylko wielkie wydarzenie sportowe, ale również potężna machina promocyjna i marketingowa, której marka została utrwalona w mediach i świadomości wszystkich kibiców.
    Wielka szkoda, że obok Tour de France i Giro d’Italia nie może zaistnieć Wyścig dookoła Polski.

  3. Pięknie dziękuję za wpis, bo nazwa „Tour de Pologne” też bezbrzeżnie mnie irytuje. Zdaję sobie sprawę, że nasza główna impreza kolarska nabiera rangi światowej i obcokrajowcom ciężko byłoby wymówić i zapamiętać „wyścig dookoła Polski”. Możemy jednak zastosować inne polskie słowa, na których zagraniczni komentatorzy, sponsorzy i sportowcy nie połamią sobie języka.
    Choćby: ” Trasa Polska”, „Rowerowy Bieg Polski” (z szacunku do pierwotnej przedwojennej nazwy) czy „Pętla Polska” (w zagranicznych mediach łatwa do wymówienia z E zamiast Ę). Koślawy „Tour de Pologne” traktuję jako zakompleksioną próbę nawiązania do Tour de France, który jednak jest w innej sportowej lidze. Bez kompleksów i po polsku proszę!

    1. 1. Nazwa „Tour de Pologne” nie została wymyślona przez Czesława Langa! Była używana razem z „polską” już dużo wcześniej, przynajmniej po wojnie. W google’u można znaleźć obrazek z 1948 roku z trasą wyścigu, a także zdjęcie ze startu (mety?) etapu – wyraźnie widać tam nazwę „Wyścig Kolarski Dookoła Polski” i w nawiasie „Tour de Pologne”. Wujek Gugiel pomoże też znaleźć okładkę Przeglądu Sportowego z 1978 roku, gdzie autorzy piszą o wyścigu „Tour de Pologne” („polskiej” nazwy brak!).

      2. W latach 90. był to (z całym szacunkiem, ale z góry przepraszam za skrót myślowy) podrzędny wyścig. Został wtedy przejęty przez Langa, który miał zapewne plan zrobienia z niego dużej imprezy. „Światowa” nazwa miała w tym niewątpliwie pomóc. Może dzisiaj Lang takiej nazwy by nie wybrał, ale wydaje się, że wtedy, w tamtych realiach było to usprawiedliwione. Choć jeszcze raz powtórzę – nazwa „Tour de Pologne” była oficjalna, kiedy Langa jeszcze nie było na świecie!

      3. Nie tylko Polska używa obcego języka do nazwania swojego wyścigu. Angielskie nazwy mają np. norweski wieloetapowy Tour of Norway, albo holenderski jednodniowy klasyk Amstel Gold Race (tak chciał pewnie sponsor). Piszę to nie po to, by tłumaczyć Langa, ale pokazać, że obraz nie jest tak jednostronny, jak wynika z notki na tej stronie, czy też innych blogach, forach, itp. Zapewne wynika to z braku wiedzy piszących.

      4. Od siebie dodam, że nie chcę tu oceniać samego Tour de Pologne – ani jako sportowego wydarzenia (klasa zawodników bywa różna), ani jako biznesu przynoszącego zyski (oczywistą oczywistością jest, że TdP i Lang mają na tym zarabiać, stąd te nieszczęsne balony). Mam swoje zastrzeżenia, ale ogólnie cieszę się, że mamy przynajmniej tyle – ciekawy międzynarodowy wyścig kolarski będący rundą Pucharu Świata.

Komentowanie jest niedostępne.

Przewiń do góry