StartReferencjeEdward Polański

Publikacja Macieja Malinowskiego, zwycięzcy Ogólnopolskiego Konkursu Ortograficznego „Dyktando” w 1990 r., z pewnością zasługuje na bliższe zainteresowanie. Adresowana jest do szerokiego grona czytelników, którzy są świadomymi użytkownikami pisanej odmiany języka polskiego, o czym świadczy m.in. zapis na okładce: „Mistrz polskiej ortografii pokazuje, jak trudna jest polszczyzna, i namawia językoznawców do… zmian w pisowni!. (…) boby było lepiej”

W początkowym rozdziale swej książki („Za trudne przepisy?”) autor bardzo trafnie konstatuje, iż „[…] głównych powodów mizernej wiedzy [językowej] trzeba szukać […]: w nie najlepszym nauczaniu ortografii; w nieprzywiązywaniu wagi przez rodaków do poprawnego pisania i wysławiania się”. Ażeby temu stanowi rzeczy zaradzić, zdecydował się na zamieszczenie w swojej publikacji tekstu zawierającego kilkadziesiąt najrozmaitszych pułapek pisowniowych (związanych przede wszystkim z zasadą konwencjonalną polskiej pisowni), wprowadzając doń formy zarówno poprawne, jak i błędne. Podając poprawny zapis dyktanda, Autor – ku większej przejrzystości wykładu – najpierw rozczłonkowuje tekst na frazy obejmujące konkretne problemy pisowniowe, a następnie z dużym znawstwem tematu i zarazem przystępnie omawia poszczególne kwestie.

Czytelników bardziej dociekliwych, o etymologizującym zacięciu, zainteresuje rozdział traktujący o dziejach polskiej pisowni („Trochę historii ortografii”), z którego możemy się przykładowo dowiedzieć, jak to niekiedy subiektywne decyzje językoznawców (chociażby w odniesieniu do słynnej „gżegżółki”) wpłynęły na utrwalenie się form, które nie mają historycznojęzykowego uzasadnienia.

Interesujące także powinny się wydać następne cztery rozdziały omawianej książki: „Zmiany, zmiany, zmiany”, „Jedna pisownia, a wiele wątpliwości”, „Rozbieżności w słownikach” oraz „Interpunkcja szkołą myślenia”. Autor zajmuje w nich tymi kwestiami ortograficznymi, które przeciętnemu użytkownikowi współczesnej polszczyzny nastręczają zdecydowanie najwięcej poprawnościowych rozterek. Są to zagadnienia dotyczące graficznej adaptacji zapożyczeń, głównie z języka angielskiego (m.in. w podrozdziale „Cornfleksy czy corn-fleksy? A może… kornfleksy?”), łącznego bądź rozdzielnego zapisywania grup wyrazowych oraz użycia dywizu (tu m.in. autor wyraża swą pełną aprobatę dla wprowadzonej w ostatnich latach zasadniczo łącznej pisowni przeczenia „nie” z imiesłowami przymiotnikowymi czynnymi i biernymi, a także wysuwa postulat wprowadzenia zapisu z łącznikiem w odniesieniu do złożonego przymiotnika „środkowo-wschodni” – przede wszystkim w zestawieniu z nazwą „Europa”), użycia dużej bądź małej litery na początku wyrazu (jak na przykład w podrozdziale „Jechałem fiatem, ale: jechałem fiatem punto czy jechałem Fiatem Punto?”, „Talibowie czy talibowie?” albo też „Kościół adwentystów dnia siódmego czy Kościół Adwentystów Dnia Siódmego?”), wreszcie poprawnego zastosowania znaków interpunkcyjnych.

W ostatnim fragmencie swej publikacji („Lek na dysleksję, dysgrafię i dysortografię?”) red. Maciej Malinowski przedstawia obecne możliwości psychologii i medycyny (jak się okazuje – stale wzrastające) w leczeniu wymienionych zaburzeń u dzieci, które nie osiągają należytych wyników w szkolnej nauce.

Podsumowując powyższe uwagi, należałoby stwierdzić, że publikacja stanowi cenny materiał do dyskusji o ewentualnych przyszłych zmianach bądź, niewątpliwie pożądanych, uściśleniach w zakresie współczesnej polskiej pisowni opartej na zasadzie konwencjonalnej (i – co za tym idzie – może się przysłużyć ujednoliceniu zapisów w funkcjonujących obecnie na rynku leksykonach). Książka z pewnością przysporzy sporo korzyści tym, którzy rozumieją, że – jak autor zauważa – „od wahania, czy jakiś wyraz pisze się tak czy inaczej, zaczyna się troska i dbałość o ojczysty język” .

prof. dr hab. Edward POLAŃSKI
kierownik Katedry Języka Polskiego i Literatury Uniwersytetu Śląskiego, członek Rady Języka Polskiego i przewodniczący Komisji Ortograficzno-Onomastycznej przy RJP;
autor „Nowego słownika ortograficznego” PWN
i „Wielkiego słownika ortograficznego” PWN

Przewiń do góry