StartWszystkie wpisySkąd się wzięło słowo skarbonka?

Ciekawa jest historii rzeczownika skarbonka.

Jak wiadomo, chodzi o ‘pojemnik z małym otworem do wrzucania pieniędzy, często w kształcie domku, świnki albo – jak chciał „Starszy Pan” Jeremi Przybora – jabłuszka (pisał: Moja dziewuszka nie ma serduszka” / i nie wiadomo co w zamian; / może skarbonkę w formie jabłuszka, / co z pestką z perły podzwania), które to pieniądze najczęściej daje się wyjąć dopiero po rozbiciu całości (dawniej skarbonki były blaszane, zamykano je więc na kluczyk, który głęboko chowano).

Wyobraźcie sobie, że na dobrą sprawę nie powinno być w polszczyźnie owego niewinnie wyglądającego słówka. Powstało ono bowiem ze skrzyżowania dwóch różnych wyrazów, choć podobnych brzmieniowo i znaczeniowo: biblijnej karbony (‘pojemnik na pieniądze) i rodzimego skarbu (‘zbiór rzeczy drogocennych).

Jeśli już, to należałoby dziś mówić i pisać karbonka (a właściwie korbanka, ale o tym, dlaczego właśnie tak, w dalszej części tekstu).

Posłuchajcie, jak doszło do wymieszania obydwu wspomnianych słów.

W dawnej polszczyźnie istniał wyraz karbona przejęty przez nas z greki (korbanás z hebrajskiego gorbān).

Upowszechnił się w postaci zniekształconej. Zamiast korbana mówiono karbona; po prostu przestawiono sobie głoski a i o, tak żeby cały wyraz zaczynał się od kar- (jak skar- w słowie skarb).

Pisano na przykład:

Wystawione po kościołach katedralnych k a r b o n y napełniały się jałmużnami;

Widziałem ubogich, którzy grosz wdowi kładli do zwieszonej na łańcuchu k a r b o n y.

W tym momencie koniecznie należy wspomnieć o tym, czym była biblijna karbona (a właściwie korbana). Przystępnie wyjaśnia to prof. Jan Miodek w „Słowniku ojczyzny polszczyzny” (Wydawnictwo „Europa”, Wrocław 2005):

„W czasach nowotestamentowych istniało żydowskie prawo zwalniające dzieci z obowiązku utrzymywania swych rodziców na starość. Owo uwolnienie następowało w momencie złożenia na rzecz świątyni specjalnej ofiary pieniężnej, którą nazywano właśnie »korban«”.

Jeśli więc ktoś powiedział ojcu lub matce: korban, korbana, oznaczało to, że to, co miał dać na ich utrzymanie, ofiarował Bogu.

Tak oto słowo korban, czyli ‘biblijna ofiara pieniężna’, funkcjonujące później w języku polskim w zniekształconej postaci karbon albo karbona, stało się za jakiś czas nazwą samego przedmiotu, czyli ‘puszki, do której wrzucało się pieniądze’, a skrzyżowane z rodzimym skarbem, przekształciło się najpierw w skarbonę, a następnie w skarbonkę.

Prawda, że niezwykle ciekawa jest etymologia niektórych wyrazów?!

Pan Literka

Przewiń do góry