Sporej części osób sprawia trudność powiedzenie „Do siego roku!”. Nie rozumieją jego sensu i dlatego widuje się pisownię „Dosiego roku!”

Rzadko sobie uświadamiamy, że kiedy mówi się: Życzę ci szczęśliwego Nowego Roku, to nie chodzi o ów jeden wyjątkowy dzień przypadający 1 stycznia, tylko o cały rok kalendarzowy. Inaczej jest wtedy, gdy życzenia mają związek np. z Bożym Narodzeniem czyWielkanocą; w tym wypadku na pewno rzecz dotyczy konkretnego, krótkiego czasu.

Piszę o tym dlatego, że taka interpretacja wyrażenia nowy rok determinuje jego pisownię. Otóż skoronowy rok nie jest świętem, ale jedynie wyjątkowym dniem w kalendarzu, to można śmiało pisać: Życzę ci szczęśliwego (w domyśle: całego) nowego roku, a więc nowego roku małymi literami. Czyż nie? Zgódźmy się więc z tym, że jedynie zwyczaj sprawił, iż życzenia na cały rok zapisuje się tak, jak gdyby dotyczyły właśnie pierwszego dnia roku traktowanego w dodatku jako święto, czyli wielkimi literami (szczęśliwego Nowego Roku). I tak musi zostać. Jednakowoż zapisu szczęśliwego nowego roku (tzn. przez małe „n „ i r”) w noworocznych formułkach życzeniowych nie należy traktować jako ortograficznego uchybienia.

Większą trudność sprawia dziś sporej części Polaków powiedzenie Do siego roku! (omawiałem to już kiedyś). Spotyka się różną jego pisownię: raz Dosiego roku!, innym razem Do siego roku!, a jeszcze innym Do Siego Roku!. Którą wersję uznać za poprawną i cóż to jest ów si rok?

Otóż si to zapomniany już zaimek wskazujący, który znaczył tyle co ‘ten’ (były jeszcze sia – ‘ta’ i sie – ‘to’), a siego – to jego forma dopełniaczowa. Tak więc do siego roku to inaczej do tego roku. Ale jak należy to rozumieć? Wyjaśnijmy dalej…

Zdziwią się Państwo, ale dawniej Do siego roku! było formułką życzeń… wigilijnych i dotyczyło dni starego roku. Podczas kolacji dzielono się opłatkiem i mówiono: Życzę ci, kumie, sąsiedzie, „do siego roku”, w domyśle: obyś doczekał w zdrowiu „tego roku, który nadejdzie”. Dzisiaj powiedzenie to odbierane jest inaczej: życzenia mają związek z całym rozpoczynającym się rokiem i Do siego roku znaczy niby (obyśmy dożyli) „do tego roku, który nadejdzie, do przyszłego, następnego roku” (według mnie taka definicja jest mocno naciągana).

Jedno nie ulega wątpliwości: trzeba się posługiwać pisownią Do siego roku! i nie nie należy, broń Boże, łączyć całego wyrażenia z jakąś legendarną Dosią. Za prof. Janem Miodkiem podaję, że żyła ponoć w Krakowie Dorota Trajtlesówna, której zdrowie nie opuszczało do późnej starości. Kiedy wreszcie zmarła (miała przeszło 100 lat, a było to w Wigilię), wiadomość szybko rozniosła się po mieście, a ktoś powiedział przy łamaniu się opłatkiem: Daj nam, Panie Boże, dożyć Dosiego roku!. Z czasem o Dosi zapomniano, ale powiedzenie Dosiego roku (w znaczeniu: ‘żebyśmy doczekali w zdrowiu późnego wieku’) podchwycono i rozpowszechniono.

Jak słusznie z kolei zauważa prof. Andrzej Markowski, gdyby to była prawda, trzeba by jednakowoż pisać nie Dosiego roku, tylko (czyjego?) Dosinego roku, bo taki jest przymiotnik dzierżawczy od imieniaDosia (tak jak od mamamamin, np. Maminego zegarka nie ma nigdzie).

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry