Na szczęście albo całe szczęście, że…


FacebookTwitterGoogle+WykopEmailPrint

Polszczyzna od ręki Pana Literki

Na nasze szczęście piłka wyszła w aut; Zawodniczka dotknęła (albo: zawodnik dotknął) siatkę… – słyszę czasem, oglądając w Polsacie mecze siatkówki z udziałem polskich drużyn żeńskich i męskich. Lubicie te transmisje, interesujecie się tą dyscypliną sportu?

Niestety, dziennikarze i osoby zapraszane do komentowania wydarzeń na parkiecie nie zawsze używają dobrej polszczyzny. Jest to niebezpieczne, gdyż słysząc pewne zwroty czy sformułowania, oglądający chcąc nie chcąc zapamiętują je i potem tak właśnie mówią czy piszą (mam na to wiele dowodów).

Najpierw o uchybieniach w zdaniu Na nasze szczęście piłka wyszła w aut.

Otóż musicie zapamiętać (jeśli tego nie wiedzieliście), że mamy w polszczyźnie dwa wyrażenia: na szczęście i całe szczęście, że…, które znaczą to samo ’pomyślnym zbiegiem okoliczności, szczęśliwym zrządzeniem losu; szczęśliwie’.

Kiedyś był także w obiegu przysłówek szczęściem występujący w narzędniku. Mówiono: Szczęściem nikt tego nie zauważył; Szczęściem nie doszło do tragedii. Dziś forma ta wyszła z użycia.

Możemy natomiast powiedzieć:

− Na szczęście nikt tego nie zauważył;

− Na szczęście nic się takiego strasznego nie stało

lub

− Całe szczęście, że nikt tego nie zauważył;

Całe szczęście, że nic się takiego strasznego nie stało.

Nie wszyscy o tym wiedzą (właśnie komentatorzy meczów siatkówki i ich goście) i wprowadzają do wypowiedzi błędne konstrukcje na całe szczęście, na nasze szczęście, np. Na nasze szczęście piłka wyszła w aut; Na całe szczęście zawodnik drużyny przeciwnej przekroczył linię przy serwisie itp.

Jak nietrudno się domyślić (z pewnością już to zrobiliście), jest to skrzyżowanie (kontaminacja) wyrażeń na szczęście i całe szczęście, że… Językoznawcy uważają konstrukcje na całe szczęście, na nasze szczęście, na moje szczęście, na twoje szczęście itd. za błędne i tępią je na każdym kroku.

W omawianym zdaniu jest jeszcze druga usterka.

Nie mówi się i nie pisze w aut, tylko na aut (zajrzyjcie do Wielkiego słownika poprawnej polszczyzny PWN, Warszawa 2004, s. 44).

Słowo aut (z ang. out ‘z zewnątrz, poza’) to ‘przestrzeń poza boiskiem czy kortem’, czyli nie coś konkretnego, ale coś nieokreślonego. Powiemy więc:

Siatkarz posłał piłkę w sam koniec boiska,

ale:

Siatkarz posłał piłkę na aut i Na szczęście piłka wyszła na aut, a nie: w aut.

Z kolei w zdaniu Zawodniczka dotknęła siatkę błąd polega na tym, że w znaczeniu dosłownym (‘fizyczne zetknięcie się z czymś albo z kimś’) czasowniki dotknąć, dotykać rządzą dopełniaczem, np. dotknął jej ręki, dotknął twarzy dziecka, dotknął ściany, a zatem także dotyka się piłki (a nie: piłkę).

Zawsze zatem komentatorzy powinni mówić:Zawodniczka dotknęła (albo: zawodnik dotknął) siatki (a nie: siatkę).

Co innego, kiedy mamy na myśli użycie przenośne tych czasowników ‘sprawić komuś przykrość, urazić, obrazić’. Wówczas potrzebny jest biernik, np. Dotknęła ją uwaga o braku wiedzy: Dotknęły ją gorzkie wspomnienia.

Pan Literka

Dodaj komentarz