StartWszystkie wpisyPorady językoweOstrożnie ze słowem ubogacać

Używanie tego czasownika powinno się ograniczać do sfery religijnej i znaczenia ‘uczynić bogatszym wewnętrznie, duchowo’

Wyjątkowo denerwuje mnie słowo „ubogacić”, „ubogacać” używane coraz częściej przez wiele osób w zwykłych rozmowach czy wypowiedziach dla nazwania rzeczy prozaicznych. Słyszy się więc, że przykre wydarzenia rodzinne kogoś „ubogaciły duchowo, moralnie”, czyli pozwoliły mu inaczej, mniej egoistycznie spojrzeć na życie, albo że „mieliśmy się ubogacić kulturowo, otwierając granice dla migrantów”. Kiedyś wystarczył do tego celu czasownik „wzbogacić”, „wzbogacać” i jego wariant zwrotny „wzbogacić się”, „wzbogacać się”. Coś przykrego człowieka „wzbogacało duchowo, moralnie”, można się było „wzbogacić kulturowo” (e-mail nadesłany przez internautę; dane personalne i adresowe do wiadomości mojej i redakcji).

Para aspektowa czasowników ubogacić – ubogacać miała przez długie stulecia ustalony zakres semantyczny. Znaczyły one w sensie dosłownym ‘czynić majętnym, bogacić, wzbogacić, wzbogacać’. Słowotwórczo łączyły się z przymiotnikiem bogaty.

W Słowniku języka polskiego (tzw. warszawskim) Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego sprzed stu lat (Warszawa 1919, t. VII, s. 203) natrafiamy na takie oto cytaty ilustrujące użycie słów ubogacić – ubogacać:

Krewny Amadeja do Polski sprowadził, w dobra ubogacił, w honory wywyższył;

Chłop, który stanowił cały byt pana, ubogacając go swą pracą, pierwszy musiał doświadczać skutków jego przewagi.

Był też w obiegu czasownik zwrotny ubogacić się – ubogacać się, czyli ‘stawać się bogatym, zamożnym; bogacić się, wzbogacać się’. Każdy chciał się ubogacić, każdy myślał, jak tu się ubogacić – mówili nasi przodkowie. Ubogacić się znaczyło ‘wzbogacić się’.

Z czasem wykształcił się przenośny sens bezokoliczników ubogacić (się) – ubogacać (się) – ‘czynić co wspanialszym, wszechstronniejszym, różnorodniejszym’.

Nowa szkoła ubogaciła literaturę, wprowadzając w nią mnóstwo nowych myśli w dawnej na indeksie będących – pisał pod koniec XIX w. Józef Ignacy Kraszewski („Nowe życie”).

Omawianych czasowników chętnie używał Jan Paweł II. Mówił np. o bezinteresownym darze cierpienia, który ubogaca innych czy o Jezusie Chrystusie, który będąc bogaty, stał się ubogim, aby ludzi ubóstwem swoim ubogacić.

W tekstach o charakterze religijnym często mówi się o ubogacaniu wiernych darami Ducha Świętego czy ubogacaniu modlących się łaską Bożą.

Owo ubogacanie to nic innego, tylko wzbogacanie w sensie przenośnym.

Jak widać, używanie czasowników ubogacić, ubogacać powinno się ograniczać do sfery duchowej i znaczenia ‘uczynić bogatszym wewnętrznie, duchowo, powiększyć zasób duchowy, umocnić, umacniać duchowo, wskazać, wskazywać właściwą drogę komuś zagubionemu’.

Tymczasem sami księża pozwalają sobie nieraz na nieuzasadnione posłużenie się formą ubogacić, ubogacać (zamiast wzbogacić, wzbogacać) w sytuacji, gdy chodzi o coś materialnego (np. zainstalowanie nowych drzwi ubogaciło naszą świątynię czy odnowienie ołtarza z pewnością go ubogaci artystycznie).

Trudno się zatem dziwić, że owo ubogacić, ubogacić wkrada się później cichaczem do języka urzędników, polityków czy dziennikarzy. I słyszy się bądź czyta o ubogacaniu oferty pomocy najuboższym, o ubogacaniu programu nauczania historii w szkołach czy o ubogacaniu się dużej części społeczeństwa.

Momentami brzmi to groteskowo, jednak wcale śmieszne nie jest nie tylko dla internauty, który przysłał e-mail. Dlatego, błagam, darujmy sobie owo ubogacanie. Zostawmy je księżom i autorom tekstów religijnych. Wróćmy do czasowników wzbogacić, wzbogacać oraz wzbogacić się, wzbogacać się, neutralnych stylistycznie, a przede wszystkim dobrze nazywających zarówno stany materialne, jak i duchowe.

Nie „ubogacajmy” za wszelką cenę polszczyzny!

MACIEJ  MALINOWSKI

Przewiń do góry