StartWszystkie wpisyOscar (nagroda filmowa), a nie: Oskar

W ostatnią niedzielę lutego miłośnicy kina na całym świecie pasjonowali się – jak co roku –  niezwykłym wydarzeniem. W Kodak Theatre w Hollywood w Los Angeles w Kalifornii Amerykańska Akademia Filmowa (Academy of Motion Picture Arts and Sciences) przyznała nagrody filmowe za dokonania w 2007 r., czyli Oscary.

Zaczęło się bardzo dawno temu, bo w 1929 r. Ciekawe, że początkowo nie używano określenia Oscar, lecz Academy Award of Merit, co dosłownie znaczyło Nagroda Akademii (za) zalety. To, że wkrótce (już po dwóch latach) upowszechniła się krótka nazwa Oscar, przypisuje się pewnemu przypadkowi. Posłuchajcie…

Kiedy w 1927 r. w hotelu „Ambassador” w Los Angeles spotkało się 36 osób i założyło komitet, który by co roku przyznawać nagrody za nietuzinkowe dokonania w dziedzinie kinematografii,  a trzy miesiące później odbył się z tego powodu bankiet, scenograf Cedric Gibbons naszkicował na serwetce projekt statuetki. Wymyślił sobie, że będzie to rycerz opierający się na dwuręcznym mieczu, stojący na rolce filmu z pięcioma szprychami, z której każda symbolizuje jedną z grup zawodowych reprezentowanych w Akademii: aktorów, scenarzystów, reżyserów, producentów i techników.

Wkrótce odlew figurki z brązu pokrytego 14-karatowym złotem wykonał rzeźbiarz George Stanley. Ważyła ona ok. 4 kg (8,5 funta) i miała ok. 35 cm (13,5 cala) wysokości oraz wygrawerowany napis A.M.P.A.S. (skrót pełnej nazwy Academy of Motion Picture Arts and Sciences).

Jak już wspomniałem, najpierw nagroda nazywała się Academy Award of Merit i tak by może zostało do dziś, gdyby nie jedna okoliczność. Otóż pewnego razu niejaka Margaret Herrick, bibliotekarka Akademii, ujrzawszy statuetkę stojącą na stole, krzyknęła: „Ależ ten człowiek jest podobny do mojego wuja Oscara, Oscara Pierce’a, hodowcy pszenicy i owoców!”.

Usłyszał to hollywoodzki dziennikarz Sidney Skolsky, któremu określenie Oscar niesłychanie się spodobało i który od tego czasu zaczął go używać w tekstach. O dziwo, nieoficjalna, krótsza nazwa natychmiast się przyjęła i skutecznie wyparła tę oficjalną, dłuższą.

Zapamiętajcie, że należy pisać Oscar, a nie: Oskar, gdyż jest to angielska obca nazwa własna. Także przymiotnik powinien mieć zapis oscarowy (choć to trochę hybryda angielsko-polska). Nie należy się w tym wypadku sugerować imieniem Oscar, które nosił na przykład irlandzki poeta i prozaik, a także dramaturg (zmarł w 1900 r.) Wilde (pełne jego imię i nazwisko to Oscar Fingal O’Flahertie Wills Wilde).

Niektóre słowniki podają wersję spolszczoną imienia, czyli pisownię Oskar Wilde (np. „Wielki słownik ortograficzn-fleksyjny” pod red. prof. Jerzego Podrackiego, Warszawa 2001), inne wciąż pozostają przy postaci graficznej Oscar Wilde (chociażby „Wielki słownik ortograficzny” PWN pod red. prof. Edwarda Polańskiego, Warszawa 2006).

No chyba że użyje się słowa Oscar przenośnie i napisze – przykładowo – Oskary uczniowskie czy Oskary piłkarskie. W tym wypadku spolszczona pisownia ma swoje uzasadnienie.

Pan Literka

Przewiń do góry