StartWszystkie wpisyPorady językoweOportunizm to nie opór!

Spora wpadka językowa doświadczonego sędziego…

Niedawno w czasie  jednej z porannych rozmów w Polskim Radiu 24 przedstawiciel prezydenta w Krajowej Radzie Sądownictwa, jej wiceprzewodniczący, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku Wiesław Johann wykazał się sporą ignorancją językową, używając słowa oportunizm.

Powiedział: „Ja nie rozumiem tego oporu, tego oportunizmu, który się pojawił w środowisku prawniczym. Co by nie zostało zaproponowane, jest natychmiast kontestowane. (…) Z czego wynika ów oportunizm, nie wiem”.

Ową niewątpliwą wpadkę językową sędziego (była i druga – rusycyzm co by nie zostało zaproponowane zamiast cokolwiek by zostało zaproponowane…) natychmiast wyłapał Grzegorz Markowski prowadzący tego dnia TVN-owskie „Szkło kontaktowe” i odpowiednio, kąśliwie skomentował.

Nie mogło być inaczej… Opaczne rozumienie słowa oportunizm, tzn. łączenie go semantycznie z oporem (fachowo nazywa się to adideacją) i traktowanie prawie że synonimiczne – wskutek podobieństwa brzmieniowego obydwu wyrazów  (opor-/opór) – uznaje się w środowisku inteligenckim za przejaw braku wiedzy językowej.

Komuś, kto używa wyrazów oportunizm, oportunista, oportuniści w innym znaczeniu, niż podają słowniki i leksykony, należy wystawić jak najgorszą ocenę i go zganić…

Oportunizm absolutnie nie jest ‘stawianiem oporu przeciwko komuś lub czemuś czy walką z kimś lub czymś’, ale wręcz przeciwne. To z fr. opportunisme, od opportun ‘odpowiedni, stosowny’, z łac. opportunus dosł. ‘(wiatr wiejący) w kierunku portu; przychylny, korzystny, wygodny’ – ‘postawa moralna człowieka charakteryzująca się rezygnacją ze stałych zasad lub przekonań dla osiągnięcia doraźnych korzyści, wybieranie przez niego zawsze tego, co jest w danej sytuacji bezpieczne i korzystne’.

Jak wiadomo, dużej części środowiska prawniczego walczącego o niezależność, nieingerowanie władzy ustawodawczej i wykonawczej w sprawy sądownictwa w myśl zasady trójpodziału władzy w Polsce na pewno nie można nazwać oportunistami, czyli osobami, które na wszystko się zgadzają, są ugodowcami, zwolennikami, stronnikami czegoś lub kogoś.

Ci ludzie stawiają władzy opór, nie zgadzają się na łamanie konstytucji gwarantującej I prezes Sądu Najwyższego dokończenie kadencji, jawnie to ogłaszając. To po części kontestatorzy, buntownicy, antagoniści. Ale nie oportuniści!

Niestety, nie ma w zasobie leksykalnym polszczyzny wyrazu, który by dobrze wyrażał sens zwrotu stawiać opór; sprzeciwiać się czemuś, komuś, tzn. miał związek z oporem.

Nigdy nie weszły do obiegu komunikacyjnego, a tym samym się nie upowszechniły określenia z końcowym -yta (-yci) lub –ysta  (-iści) – opóryta, opórysta bądź oporyta, oporysta, w lm. opóryci, opóryści, oporyci, oporyści.

W przedbiegach odpadło słowo opornik (opór- + -nik, w lm. musieliby być opornicy), gdyż nazywa już coś z zakresu elektryczności (jest to ‘urządzenie włączane do obwodu elektrycznego w celu zmniejszenia natężenia prądu’; inaczej ‘rezystor’).

Żeby więc jednoznacznie wyrazić treść związaną ze ‘stawianiem oporu’, musimy używać dłuższych konstrukcji opisowych: osoba stawiająca opór; ktoś, kto się czemu sprzeciwia; człowiek niezgadzający się na coś, protestujący przeciw czemuś, komuś itp.

Przestrzegam zatem raz jeszcze wszystkich nieświadomych użytkowników polszczyzny przed błędnym – na skutek skojarzeń z oporem – rozumieniem wyrazów oportunizm, oportunista. Wbijmy sobie w pamięć (jeśli o tym wcześniej nie wiedzieliśmy), że znaczeniowo i etymologicznie nie mają one ze sobą nic wspólnego, że oportunista nie jest ‘człowiekiem, który się czemuś lub komuś sprzeciwia, kimś, kto stawia opór’. To osoba bez stałych zasad, kierująca się w życiu doraźnymi korzyściami.

MACIEJ  MALINOWSKI

Przewiń do góry