StartWszystkie wpisyOd roku 1963 roku mieliśmy pisać Krakowianin, Poznaniak, Warszawiak
Nazwy mieszkańców miast piszemy małą, a państw wielką literą, choć jedne i drugie pochodzą od własnych nazw. Rozróżnienie – jedyny argument, jaki potrafię wymyślić – meksykanina od Meksykanina jest mniej potrzebne niż zróżnicowanie Meksyku i Meksyku; mimo to nikt nie każe nam małą literą pisać nazw miast. Za to teraz pekińczyk myli się z pekińczykiem. Jest to chyba jedno z najbardziej niezrozumiałych rozstrzygnięć ortograficznych. Jak i dlaczego doszło do takiej sytuacji?

W propozycjach zmian pisowni w niedoszłym XIII wydaniu Pisowni polskiej z 1963 roku (cały nakład – na szczęście niewielki, jedynie 800 egzemplarzy wydrukowanych przez Ossolineum – poszedł na przemiał po wydrukowaniu w Przekroju na pierwszej stronie artykułu Zmiany w pisowni Walerego Pisarka i po protestach czytelników) znalazła się i ta (cytuję):

Wprowadza się pisownię wielką literą nie tylko nazwy mieszkańców krajów i prowincji (Polak, Szwed, Rosjanin, Litwin, Sycylijczyk, Sardyńczyk itp.), ale także nazwy mieszkańców miast, dzielnic miejskich i wsi (a więc: Krakowianin, Warszawiak,Poznaniak, Nowohucianin, Żoliborzanin, Kłajanin). Dotychczas nazwy mieszkańców miast, osad i dzielnic pisano małą literą. Pojawiał się kłopot, np. poznaniak, będąc mieszkańcem Poznania, nie przestawał być mieszkańcem Poznańskiego, co należało zapisywać wielką literą (Poznaniak).

Gdyby więc nie okoliczności opisane wyżej pół wieku temu, pisalibyśmy dzisiaj jednakowo (wielką literą) nazwy mieszkańców państw i miast. Jak widać, ówcześni kodyfikatorzy chcieli poprawić wątpliwą regułę obowiązującą od czasów wielkiej reformy ortografii w 1936 roku. Niestety, później nikt już z językoznawców normatywistów do tej kwestii nie powrócił, a szkoda. Może więc na początku XXI wieku warto by o tym (na nowo) pomyśleć? To przecież konwencja w czystej postaci, można ją w każdej chwili poprawić…

A co do pekińczyka (mieszkańca Pekinu) to rzeczywiście myli się on z pekińczykiem (psem), ale jednak nie zawsze: są (ci) pekińczycy i (te) pekińczyki.
Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
Dopiski
  1. 17.01.2012
    Czy można prosić jeszcze o parę słów na temat tej wielkiej reformy ortografii w 1936 roku? Bo, jak zrozumiałem, to wtedy (czy tak?) ktoś zaproponował i uzasadnił pisownię nazw mieszkańców miast małą literą, a do tego dał radę przekonać innych decydentów do jej zatwierdzenia. Wiem już, dlaczego nie udało się tego odkręcić w 1963 r., ale wciąż intryguje mnie, dlaczego tak zaczęliśmy pisać.

    Jerzy Buczek
  2. 17.01.2012
    Komitet Ortograficzny PAU obradował od 21 stycznia 1935 r. do 24 czerwca 1936 r. Początkowo składał się z 29 członków (w końcu z 27). Jego przewodniczącym był prof. Jan Rozwadowski, a po jego śmierci (14 marca 1935 r.) prof. Kazimierz Nitsch. Na pierwszym posiedzeniu plenarnym ukonstytuowało się siedem komisji: 1. ogólna, 2. graficzna (wielkie litery, dzielenie wyrazów, skróty i skrótowce), 3. słownikowa (wszystkie w Krakowie), 4. grup wyrazowych (w Warszawie) i 5. wyrazów obcych (w Warszawie), 6. interpunkcyjna (we Lwowie), 7. wydawnicza (najpierw w Krakowie, potem we Lwowie). Członek Komitetu musiał być zawiadamiany o posiedzeniach każdej komisji i na każdym posiedzeniu miał prawo zabrania głosu. Po zakończeniu prac nad wielką reformą ortografii weszło w życie rozporządzenie Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego o wprowadzeniu w szkołach nowej ortografii.
    Jedno z ustaleń Komitetu Ortograficznego PAU w 1936 roku, w kwestii stosowania wielkich liter, brzmiało następująco:

    W nazwach mieszkańców części świata, krajów, prowincji oraz nazwach narodów, ras i szczepów, np. Europejczyk, Szwajcar, Sas, Polak, Niemiec,Krzyżak, Kozak, Murzyn, Semita, Buszmen, Krakowiak ‘mieszkaniec Krakowskiego’ (ale: krakowiak ‘mieszkaniec Krakowa’).

    W dokumentach historycznych i protokołach z prac podkomisji nie natrafiamy na wyjaśnienie, kto i dlaczego zadecydował o tym, że piszemy krakowiak‘mieszkaniec Krakowa’, ale: Krakowiak ‘mieszkaniec Krakowskiego”. Wiemy jedynie tyle, że dokonała tego podkomisja graficzna KO PAU obradująca w Krakowie. Ktoś z jej członków (nie wiadomo kto…) musiał zatem złożyć taką propozycję, została ona zaaprobowana przez innych i za kilka miesięcy weszła w życie wraz z innymi postanowieniami Komitetu Ortograficznego PAU.

    Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
  3. 17.01.2012
    Waro zauważyć, że nazwy mieszkańców nie są właściwie nazwami własnymi (nie mają jednostkowej referencji), zatem pisanie ich wielkimi literami nie jest samo przez się oczywiste. Można się dziwić, że piszemy pekińczyk, nie Pekińczyk, ale równie dobrze można się dziwić, że piszemy Chińczyk, a nie chińczyk (jak po rosyjsku).

    Red.

Przewiń do góry