StartWszystkie wpisyO niepuszczaniu pary z gęby i puszczaniu farby

W tym odcinku „Polszczyzny od ręki…” opowiem Wam o starych, ale i dzisiaj jeszcze nieraz chętnie przywoływanych frazeologizmach nie puścić pary z gęby i puścić farbę.

Nie puścić (puszczać) pary z gęby albo z ust znaczy ‘milczeć, nie odzywać się, nie mówić o czymś, nie zdradzić tajemnicy, sekretu’.

Oto dwa przykłady zastosowania tego zwrotu w zdaniu:

Pani od polskiego ciągnęła Kaśkę za język, ale ta nie puściła pary z ust;

Wiedziała wiele o tym nieprzyjemnym zajściu, jednak za żadne skarby nie puściła pary z gęby.

Niekiedy słyszy się wersję bez przeczenia – puścić parę z ust (czyli ‘wygadać się’), np. ktoś się zastanawiał, czy puścić parę z ust.

W omawianym frazeologizmie chodzi o słowo para w archaicznym dzisiaj sensie ‘dech, oddech, tchnienie’.

Nasi przodkowie często nim się posługiwali, mówili nieraz: Do pary się bił, co znaczyło ‘do ostatniego tchu’, lub puścił, wyzionął parę, tzn. ‘umarł’.

Tego drugiego powiedzenia użył np. Henryk Sienkiewicz w „Ogniem i mieczem” (t. IV): Już niejednego znaleziono między górami, jak psa, co dawno parę wyzionął.

A jaki jest sens zwrotu puścić farbę?

Pochodzi on z gwary myśliwskiej. Polujący nazywają farbą ‘krew zwierzęcia’. Jak wiadomo, postrzelone zwierzę, które krwawi, bywa łatwe do wytropienia, gdyż pozostawia po sobie ślady.

Dlatego ‘o kimś, kto został rozszyfrowany, kto zdradził, nie dochował tajemnicy’ zaczęto z czasem przenośnie mówić, że puścił farbę.

Pan Literka

Przewiń do góry