Opinie językoznawców


FacebookTwitterGoogle+WykopRedditEmailPrint

Książka Macieja Malinowskiego “Co z tą polszczyzną?” przynosi interesującą próbę opisu wielorakich zjawisk językowych odpowiednio, uporządkowanych tematycznie w postaci prawie dwustu krótkich pogadanek na tematy poprawnościowe, w zdecydowanej większości mających swój pierwodruk na łamach ogólnopolskiego tygodnika “Angora”.

Czytelnik znajdzie tu przystępne wyjaśnienie szeregu dylematów i zawiłości polszczyzny zasadzających się na niemal wszystkich jej płaszczyznach: fonetycznej, morfologicznej, fleksyjnej, składniowej, frazeologicznej, a także leksykalnej i semantycznej. Przyjęta konwencja “pogadankowa” w należyty sposób godzi klarowność i atrakcyjność poszczególnych wywodów z rzetelnością merytoryczną, znawstwem mechanizmów funkcjonowania języka oraz dociekliwością ich autora.Bezsprzecznym walorem pracy jest dbałość o stronę egzemplifikacyjną, poparta dobrze dobranymi przykładami. Analiza i wszechstronne dociekanie przyczyn najczęściej popełnianych błędów sąsiadują tu z umiejętnie wyważoną oceną i zaleceniami normatywnymi, czynionymi na podstawie najnowszych opracowań poprawnościowych. Tym samym książka “Co z tą polszczyzną?” Macieja Malinowskiego łączy w sobie funkcję przewodnika po zawiłościach mówionej i pisanej odmiany języka polskiego z rolą poradnika, który poprzez odsłonięcie źródeł i przyczyn owych dylematów przydaje wiedzy i uczy należytego posługiwania się słowem ojczystym.

Nie ulega wątpliwości, że zwarta publikacja tego zbioru dobrze przysłuży się popularyzacji wiedzy o rozlicznych meandrach polszczyzny w dobie jej dynamicznych przemian i wielorakich zagrożeń.

dr hab. Stanisław Koziara
profesor Akademii Pedagogicznej w Krakowie


Wielce Szanowny, Drogi Panie Macieju!

Serdecznie dziękuję za piękny książkowy prezent i towarzyszące mu wzruszające słowa – listu i dedykacji.
Gratuluję cennego dokonania, z którego już wiele się dowiedziałem (np. o łże-litach czy czeskim błędzie), choć mam je dopiero od wczoraj. Od dziś książka będzie leżeć na stoliku nocnym – codziennie czytana.
Sam też przygotowuję do druku kolejny zbiór. Chcę mu dać tytuł zaczerpnięty z “Norwida” – “Słowo jest w człowieku”.
Jeszcze raz za wszystko dziękując, pozostaję z wyrazami szacunku i ogromnej sympatii.

Jan Miodek

Wrocław, 21 II 2007


Książka “(…) boby było lepiej” porusza wybrane problemy polskiej ortografii. Autor od lat specjalizuje się w tej tematyce. Jest bardzo dobrym znawcą zasad pisownianych oraz interpunkcyjnych i ich pewnych niekonsekwencji. Zagadnienia te omawia w swojej publikacji.

Książka napisana została bardzo sprawnie, żywym, barwnym i zrozumiałym językiem. Na podkreślenie zasługuje też kompozycja pracy. Punktem wyjścia szczegółowych rozważań jest dość długie dyktando. Autor skomponował je w ten sposób, że pojawiają się w nim wszystkie “newralgiczne punkty” dzisiejszej ortografii, przede wszystkim szczegółowe kwestie związane z pisownią łączna i rozdzielną, pisownią z łącznikiem i bez łącznika, używaniem wielkich i małych liter, a także pewnymi trudnościami interpunkcyjnymi. To są zasadnicze problemy polskiej ortografii, a nie pisownia przez “ż” lub “rz”, “u” lub “ó”, “ch” lub “h”, jak się wydaje zwykłym użytkownikom języka.

Tym zagadnieniom poświęca Autor sporo miejsca w części analitycznej, nawiązując do układu form w dyktandzie. Wywody i interpretacje zawarte w książce są kompetentne i nie budzą zastrzeżeń od strony merytorycznej. Na podkreślenie zasługuje fakt, że Autor formułuje też propozycje pewnych zmian w polskiej ortografii. W odróżnieniu od dziennikarzy, którzy od czasu do czasu występują z postulatami radykalnej reformy pisowni, sugestie autora są racjonalne, dotyczą tych zagadnień, które rzeczywiście mogą być przedmiotem rozważań i dyskusji.

W sumie książkę “(…) boby było lepiej” oceniam wysoko. Docenić trzeba kompetencje Autora, a także walory popularyzatorskie pracy.

Prof. dr hab. Bogusław DUNAJ
Instytut Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego
Przewodniczący Komisji Kultury Języka
Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk


Publikacja Macieja Malinowskiego, zwycięzcy Ogólnopolskiego Konkursu Ortograficznego “Dyktando” w 1990 r., z pewnością zasługuje na bliższe zainteresowanie. Adresowana jest do szerokiego grona czytelników, którzy są świadomymi użytkownikami pisanej odmiany języka polskiego, o czym świadczy m.in. zapis na okładce: “Mistrz polskiej ortografii pokazuje, jak trudna jest polszczyzna, i namawia językoznawców do… zmian w pisowni!. (…) boby było lepiej”

W początkowym rozdziale swej książki (“Za trudne przepisy?”) autor bardzo trafnie konstatuje, iż “[…] głównych powodów mizernej wiedzy [językowej] trzeba szukać […]: w nie najlepszym nauczaniu ortografii; w nieprzywiązywaniu wagi przez rodaków do poprawnego pisania i wysławiania się”. Ażeby temu stanowi rzeczy zaradzić, zdecydował się na zamieszczenie w swojej publikacji tekstu zawierającego kilkadziesiąt najrozmaitszych pułapek pisowniowych (związanych przede wszystkim z zasadą konwencjonalną polskiej pisowni), wprowadzając doń formy zarówno poprawne, jak i błędne. Podając poprawny zapis dyktanda, Autor – ku większej przejrzystości wykładu – najpierw rozczłonkowuje tekst na frazy obejmujące konkretne problemy pisowniowe, a następnie z dużym znawstwem tematu i zarazem przystępnie omawia poszczególne kwestie.

Czytelników bardziej dociekliwych, o etymologizującym zacięciu, zainteresuje rozdział traktujący o dziejach polskiej pisowni (“Trochę historii ortografii”), z którego możemy się przykładowo dowiedzieć, jak to niekiedy subiektywne decyzje językoznawców (chociażby w odniesieniu do słynnej “gżegżółki”) wpłynęły na utrwalenie się form, które nie mają historycznojęzykowego uzasadnienia.

Interesujące także powinny się wydać następne cztery rozdziały omawianej książki: “Zmiany, zmiany, zmiany”, “Jedna pisownia, a wiele wątpliwości”, “Rozbieżności w słownikach” oraz “Interpunkcja szkołą myślenia”. Autor zajmuje w nich tymi kwestiami ortograficznymi, które przeciętnemu użytkownikowi współczesnej polszczyzny nastręczają zdecydowanie najwięcej poprawnościowych rozterek. Są to zagadnienia dotyczące graficznej adaptacji zapożyczeń, głównie z języka angielskiego (m.in. w podrozdziale “Cornfleksy czy corn-fleksy? A może… kornfleksy?”), łącznego bądź rozdzielnego zapisywania grup wyrazowych oraz użycia dywizu (tu m.in. autor wyraża swą pełną aprobatę dla wprowadzonej w ostatnich latach zasadniczo łącznej pisowni przeczenia “nie” z imiesłowami przymiotnikowymi czynnymi i biernymi, a także wysuwa postulat wprowadzenia zapisu z łącznikiem w odniesieniu do złożonego przymiotnika “środkowo-wschodni” – przede wszystkim w zestawieniu z nazwą “Europa”), użycia dużej bądź małej litery na początku wyrazu (jak na przykład w podrozdziale “Jechałem fiatem, ale: jechałem fiatem punto czy jechałem Fiatem Punto?”, “Talibowie czy talibowie?” albo też “Kościół adwentystów dnia siódmego czy Kościół Adwentystów Dnia Siódmego?”), wreszcie poprawnego zastosowania znaków interpunkcyjnych.

W ostatnim fragmencie swej publikacji (“Lek na dysleksję, dysgrafię i dysortografię?”) red. Maciej Malinowski przedstawia obecne możliwości psychologii i medycyny (jak się okazuje – stale wzrastające) w leczeniu wymienionych zaburzeń u dzieci, które nie osiągają należytych wyników w szkolnej nauce.

Podsumowując powyższe uwagi, należałoby stwierdzić, że publikacja stanowi cenny materiał do dyskusji o ewentualnych przyszłych zmianach bądź, niewątpliwie pożądanych, uściśleniach w zakresie współczesnej polskiej pisowni opartej na zasadzie konwencjonalnej (i – co za tym idzie – może się przysłużyć ujednoliceniu zapisów w funkcjonujących obecnie na rynku leksykonach). Książka z pewnością przysporzy sporo korzyści tym, którzy rozumieją, że – jak autor zauważa – “od wahania, czy jakiś wyraz pisze się tak czy inaczej, zaczyna się troska i dbałość o ojczysty język” .

prof. dr hab. Edward POLAŃSKI
kierownik Katedry Języka Polskiego i Literatury Uniwersytetu Śląskiego, członek Rady Języka Polskiego i przewodniczący Komisji Ortograficzno-Onomastycznej przy RJP;
autor “Nowego słownika ortograficznego” PWN
i “Wielkiego słownika ortograficznego” PWN