Pisząc rozdzielnie No żeż Q…!, Krzysztof Varga popełnił błąd ortograficzny, czego przed drukiem nie wychwycili ani redaktor wydania, ani korektorki „Newsweeka”…

 – W „Newsweeku” w nr. 14 z 6-11 kwietnia br. przeczytałam felieton Krzysztofa Vargi z cyklu „Bestiarium polskie” zatytułowany „No żeż Q…!”. Ponieważ pamiętałam z Pana tekstu, że należy pisać „ożeż ty!”, bo jest to połączenie wykrzyknika „o” i partykuł „że” i „ż”, zastanowiło mnie, czy autor nie powinien był użyć pisowni łącznej „Nożeż Q…!”… (e-mail od internautki).

Zanim rozwieję ortograficzną wątpliwość czytelniczki, wyjaśnienie, że owo Q nie jest pierwszą literą słowa powszechnie uznawanego w Polsce za wulgarne, tyle że oddanego w piśmie literą łacińską.

Gdyby tak rzeczywiście było, w tytule pojawiłoby się z pewnością małe q, a zamiast trzech kropek – doliczylibyśmy się ich czterech. I wówczas – przyznaję – można by to odczytać właśnie tak…

Tymczasem chodzi o pierwszą literę słowa QAnon będącego nazwą ruchu społecznego młodych Amerykanów dokopujących się do silnie strzeżonych tajemnic państwowych i po przegranych wyborach przez Donalda Trumpa opowiadających się tak jak on za teorią spiskową.

Jak pamiętamy, 6 stycznia br., w dniu zaprzysiężenia prezydenta Joego Bidena, wtargnęli oni do siedziby Kongresu USA.

Quiz

Ich przywódcą był Jacob Chansley (pseudonim Jake Angeli), sam siebie określający mianem szaman (ruchu) QAnon, człowiek w długiej, futrzanej czapce z rogami, gołą klatką piersiową i pomalowaną na czerwono twarzą, trzymający w prawej ręce flagę amerykańską.

O owym ruchu QAnon i jego przedstawicielach mówi się czasem w skrócie po prostu ruch Q, ludzie Q. Stąd też przywołany w e-mailu tytuł felietonu z „Newsweeka” No żeż Q…!

Niewątpliwie mamy do czynienia z wyrażeniem (wykrzyknieniem) o charakterze ekspresywnym, dosadnym, przeważnie towarzyszącym rozmaitym przekleństwom, wyrażającym niechęć, irytację, a nawet złość.

Z tego względu występuje w nim podwojona partykuła wzmacniająca że, tylko że druga w postaci zredukowanej ż.

Skoro już wiemy, że chodzi o wykrzyknienie, to odpowiedzmy sobie na pytanie, czym jest w tym wyrażeniu cząstka no. Otóż niczym innym, tylko wykrzyknikiem, takim samym jak o w wyrażeniu ożeż ty!

Wyrazy ożeż i nożeż to właściwie synonimy.

Oto moja odpowiedź na pytanie zadane przez internautkę, jak należy pisać: no żeż Q…! czy nożeż Q…!?

Nożeż – tak samo jak ożeż! (patrz Wielki słownik ortograficzny PWN pod redakcją Edwarda Polańskiego, Warszawa 2017, s. 826).

Krzysztof Varga powinien był tak właśnie zatytułować felieton, ponieważ odpowiednia reguła orograficzna nakazuje zapisywanie partykuły że i połączenia dwóch partykuł żeż zawsze łącznie z wyrazem poprzedzającym (np. idźże, chodźże, niechże oraz idźżeż, chodźżeż, niechżeż).

Pisząc rozdzielnie No żeż Q…!, autor tekstu popełnił więc (być może nieświadomie…) błąd ortograficzny, czego przed drukiem nie wychwycili ani redaktor wydania, ani korektorki „Newsweeka”. I to również na ich konto musi iść owa pisowniowa wpadka.

Niestety, lwia część użytkowników polszczyzny (szczególnie ludzie młodzi, ale też – jak widać – wytrawni publicyści) nie przestrzega zasady nakazującej zapisywanie łącznie słowa ożeż czy nożeż.

Przeważnie piszą oni rozdzielnie o żeż, no żeż lub o żesz, no żesz, kompletnie ignorując budowę morfologiczną tych słów (albo w ogóle jej nie znając) i nakaz ortograficzny o zapisie łącznym.

Młodzież nie wie, że choć spółgłoska dźwięczna [ž] traci na końcu wyrazu dźwięczność i przechodzi w bezdźwięczne [š], nigdy nie wolno jej oddać w piśmie fonetycznie jako –sz, a zatem w wykrzyknikach ożeż, nożeż, echżeż napisać -esz.

Owo -esz występuje wyłącznie w formach czasownikowych 2. os. l.poj. czasu teraźniejszego trybu oznajmującego (np. orzesz już od godziny pole i efektów nie widać).

MACIEJ  MALINOWSKI

Skomentuj

Przewiń do góry