StartWszystkie wpisyKibic (niem. Kiebitz)

Wszyscy wiemy, że kibicem nazwa się ‘kogoś, kto śledzi rozgrywki sportowe, chodzi na mecze i dopinguje drużynę, z którą sympatyzuje’. Jest to słowo zapożyczone z języka niemieckiego, fonetyczny zapis rzeczownika Kiebitz [wym. kibic].

Warto wiedzieć, że etymologicznie kibic (Kiebitz) nazywał… ‘czajkę nieodstępną, naprzykrzającą się, natarczywą’ i dlatego później zaczęto mówić przenośnie kibic (lub dymacz) na kogoś, kto przypatrywał się nachalnie grającym w karty, szachy lub bilard i często – nieproszony – wtrącał się, doradzał, to i owo komentował.

Kibicem był jednak również ‘ten, który ubiegał się natarczywie o czyjeś względy’, np. nie odstępował ani na krok kobiety. Zazwyczaj taki kibic nosił się elegancko i często odwiedzał – jako stały gość – restauracje. Dlatego kibicować znaczyło ‘zalecać się do kogoś’.

Na przykład słowo kibic było dawniej synonimem słowa elegant lub facet i jest pochodzenia niemieckiego. Oznaczało człowieka wścibskiego, wtrącającego się do nie swoich spraw. W wojsku z kolei kibicem nazywano ordynansa, czyli ‘niskiego rangą żołnierza pozostającego do dyspozycji oficera i wykonującego wszelkie jego polecenia’ (np. czyszczenie munduru i butów, sprzątanie kwatery, dostarczanie w dane miejsce korespondencji itp.)’.

Omawiany wyraz w definicji, jaką znamy dzisiaj, czyli neutralnej, nazywającej ‘człowieka interesującego się sportem, śledzącego rozgrywki ligowe, chodzącego na mecze i dopingującego ukochaną drużynę’, upowszechnił się dopiero po drugiej wojnie światowej. Wcześniej na osobników oglądających różne zawody sportowe mówiono wyłącznie widz, widzowie lub z angielska spektator, spektatorzy.

Od jakiegoś czasu popularne stało się w naszym kraju określenie kibol mające negatywny wydźwięk (że chodzi o ‘kibica chuligana’). Nie wszyscy się z tym zgadzają. Mówią, że kibolem jest zagorzały zwolennik, fan takiej czy innej drużyny; ultras’, który wcale nie przychodzi na mecz po to, by wszczynać na trybunach burdy. Robią to zwykli chuligani…

Pan Literka

Przewiń do góry