StartWszystkie wpisyPorady językoweJeszcze w sprawie „Nergalowego” vis-à-vis

Nie była to wpadka, ale żart skierowany w stronę uczestnika programu – przekonują internauci…

Po artykule sprzed dwóch tygodni, w którym wytknąłem „Nergalowi” niewłaściwe posłużenie się wyrażeniem vis-à-vis (odpowiedział tak w programie „Voice of Poland” uczestnikowi, który wyznał, że wiele może się nauczyć od takich mistrzów jak on), odezwali się internauci broniący kontrowersyjnego jurora.

– Owo vis-à-vis nie było żadną wpadką, ale żartem skierowanym w stronę uczestnika programu. Mówienie tak zamiast nawzajem stało się ostatnio bardzo popularne w luźnych konwersacjach, a to za sprawą kabaretu, który taki słowny żart wylansował (adres e-mailowy do mojej dyspozycji).

Vis-à-vis żartobliwie zastępowało vice versa (lub nawzajem) w serialu „Brzydula” i było jedną ze słynnych – wypowiedzi Violetty. Być może juror uznał tę wypowiedź za bardziej trafną niż jest w rzeczywistości

– Ów błąd został popełniony z premedytacją i całkowitą świadomością, o czym jestem przekonana, przywołując zachowanie „Nergala” po wypowiedzeniu tych słów (śmiech). Proszę sobie przypomnieć serialową postać Violettę Kubasińską, graną przez Małgorzatę Sochę w serialu „Brzydula”. Ona właśnie używała tego zwrotu zamiast wspomnianego już vice versa i pan Darski swoją wypowiedzią nawiązał do postaci Violetty, której powiedzonka stały sie wręcz kultowe (proszę zajrzeć na Facebooka i aplikację „Co ci dzisiaj powie Violetta?”

Powiem szczerze, że argumenty przytoczone przez internautów jakoś mnie nie przekonują. Stoję, i zawsze stałem, na stanowisku, że nie można na użytek scenariusza jakiegoś serialu czy kabaretu, nawet najgenialniejszego w zamyśle, bawić się w taki sposób polszczyzną, czyli zmieniać znaczenie wyrazów, wyrażeń i całych zwrotów.

Wystarczająco dużo mamy na co dzień elementarnych wpadek, lapsusów i przejęzyczeń ludzi pojawiających się w mediach (mam na myśli głównie polityków, ale także innych gości) mówiących bez ładu i składu, wręcz kompromitujących się, żeby się zastanawiać, czy ktoś powiedział coś bez sensu dlatego, że jest kompletnymi ignorantem w sprawach polszczyzny, czy świadomie postanowił zabawić się słowem.

Scenariusz serialu „Brzydula” (nie wszyscy wiedzą, że pierwowzorem była telenowela – co za okropny neosemantyzm, jak nowela może być tasiemcowa – kolumbijska) pisało kilkanaście osób (wśród nich Maria Czubaszek) i wiele dialogów jest naprawdę świetnych (np. Nie jesteś w ciąży, z kim chcesz, tylko z kim jesteś; Zobaczysz, jeszcze zajdziesz w ciążę z bliźniakami. Wolałabym z mężem; Na dzieci to może już za późno, ale wnuki to możemy mieć jeszcze wspólne).

Tym bardziej więc dziwi, że ktoś ze scenarzystów zabawił się bez sensu ni stąd, ni zowąd określeniem vis-à-vis i włożył w usta aktorów takie oto słowa:

  • Violetta: – Co jak co, ale kłócić to ty się potrafisz.
  • Sebastian: – No i vis-à-vis.
  • Violetta: – Chyba vice versa.
  • Dariusz: –Violetta dzielnie dotrzymywała mi towarzystwa.
  • Violetta: – I vis-à-vis.

Pamiętają Państwo, że w odcinku sprzed dwóch tygodni wspominałem o tym, iż również wyrażenievice versa nie byłoby w tym wypadku właściwie użyte, gdyż nie znaczy ‘nawzajem’, tylko ‘na odwrót, odwrotnie’.

Mogę założyć, że młodemu scenarzyście (szkoda, że nie wiem, kto to taki; nie sądzę, żeby wyszło to spod pióra Marii Czubaszek…) bardzo spodobały się – widać – obcojęzyczne wyrażenia (jedno francuskie, drugie łacińskie), trochę podobne brzmieniowo, gdyż zaczynające się od vi-, i postanowił się nimi pobawić. Puścił w obieg idiotyczny dialog nie do przyjęcia w środowisku ludzi ceniących sobie piękną polszczyznę.

Zastanawiam się, ilu młodych ludzi do dzisiaj myśli, że wyrażenie vis-à-vis znaczy ‘nawzajem…

Wszystkim kandydatom na dobrych scenarzystów polecam teksty wirtuoza polszczyzny Jeremiego Przybory z Kabaretu Starszych Panów. W jednym z nich, w „Dziecię tkaczy” (słynne Tatka tka i matka tka, a praczka czka i też tam tka!), napisał tak:

Potem żona po kryjomu zbiegła z panem z z vis-à-vis (czyli z naprzeciwka).

Jakżeż pięknie, jakżeż sensownie…

 MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry