Owo obco brzmiące wyrażenie, zapisywane także wariantywnie jako hat-trick i hattrick, jest Wam z pewnością znane. W futbolu nazywa się tak ‘strzelenie przez jednego piłkarza trzech goli w meczu’.

O klasycznym hat tricku mówi się wtedy, gdy zawodnik zdobędzie trzy bramki w jednej połowie spotkania i w dodatku nie są one przedzielone golem strzelonym przez kogoś innego.

Nie bądźmy jednak tacy zasadniczy – wystarczą trzy „oczka” piłkarza w jakimś meczu, żeby ów wyczyn określić mianem hat tricku (a. hat tricka – obydwie końcówki D. są dopuszczalne).

Niedawno po meczu Portugalia – Hiszpania na mistrzostwach świata w Rosji, kiedy hat trickiem popisał się Christiano Ronaldo, okropną wpadkę zanotowała korespondentka TVN-u, mówiąc, że: dwa z goli Ronaldo to były tzw. hat-tricki. Dzięki temu Christiano właśnie przeszedł do historii mistrzostw świata, ponieważ jest najstarszym zawodnikiem w historii, który wykonał takie zagranie.

Hat trick musi się zawsze łączyć z osiągnięciem czegoś w liczbie trzy.

Ciekawa jest etymologia owego anglicyzmu.

Okazuje się, że nie wywodzi się on wcale z piłki nożnej, ale z krykieta. W krykiecie jest zwyczaj nagradzania kapeluszem (melonikiem) bądź czapką (ang. hat ‘kapelusz’ oraz trick – ‘sztuczka’) gracza (tzw. bowlera, czyli ‘rzucającego’), który wyeliminował trzech batsmanów (graczy odbijających piłeczkę) trzema kolejnymi rzutami’.

Za taki spory wyczyn, wręcz sztuczkę (czyli trick) nagroda specjalna z pewnością się należy.

Dodam, że o hat tricku mówi się także w hokeju, kiedy zawodnik strzeli trzy gole w jednym meczu lub w jednej tercji (wtedy jest to klasyczny hat trick).

Pan Literka

Przewiń do góry