Współczesne słowniki dopuszczają jeszcze wymowę w [gecie]

– Podczas obchodów 78. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego jedna z jej bohaterek, Wanda Traczyk-Stawka, zaproszona do „Faktów po »Faktach«” w TVN-ie, posłużyła się wyrażeniem „w giecie”. Cytuję: „My z Niemcami się doskonale dogadujemy, dlatego że ich prezydent pokornie klęczał przed pomnikiem w giecie, a wszyscy Niemcy wiedzą, że do końca świata będą zhańbieni przez to, co zrobili w czasie drugiej wojny światowej”. Czy kiedyś tak się właśnie wymawiało słowo „getto”, zmiękczając głoskę „g” i eliminując jedno „t” z miejscownika? (e-mail od internautki).

Artykulacja słowa getto jako [ɡieto] była dawniej częsta, szczególnie w polszczyźnie potocznej. 95-letnia bohaterka wydarzeń z tamtych tragicznych dni jest – jak widać – do niej przyzwyczajona, należy to uszanować.

Zresztą i inni mówią [ɡieto], w [giecie].

Być może oglądali Państwo film dokumentalny „Hometown” w reżyserii Mateusza Kudły i Anny Kokoszki-Romer, przedstawiający podróż do rodzinnego Krakowa Romana Polańskiego i jego przyjaciela, fotografa Ryszarda Horowitza (Nagroda Publiczności dla tego dokumentu na 61. Krakowskim Festiwalu Filmowym przed rokiem).

Tam właśnie pada z ust Polańskiego dwa razy bądź trzy owo w [giecie].

To relikt dawnych czasów (jeszcze z okresu międzywojnia), kiedy nawet w starannej polszczyźnie zapożyczenia z początkowym ke– czy ge– wymawiano z polska jako kie-, gie– (np. kielner, gieografia, inteligiencja), a spółgłoski podwojone eliminowano i przekształcano w artykulacji w pojedyncze głoski (np. suma, tona, kasa zamiast summa, tonna, kassa).

A zatem chociaż getto jako wyraz pochodzenia obcego zapisywało się właśnie tak, w wymowie swobodnej podwójne tt zanikało i najczęściej słyszało się w ustach ludzi [geto], z [getem], w [gecie] lub właśnie [gieto], z [gietem], w [giecie].

Owo tt znajdujące się między samogłoskami e i o w formach niektórych przypadków było takim t o przedłużonej artykulacji, nigdy nie wymawiało się dwóch oddzielnych głosek t [get-to]. To z pewnością również przyczyniało się do artykulacji w miejscowniku w [gecie] lub w [giecie].

Warto wiedzieć, że Słownik poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego (Warszawa 1973, s. 181) dopuszczał mówienie [geto], a w miejscowniku w [gecie], potocznie zaś [gieto], w [giecie].

Współcześnie wydany Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego (Warszawa 2004, s. 285) nie akceptuje już wymowy [gieto], w [giecie]. Należy mówić [getto] albo [geto] oraz w [gećcie] (nie: w [getcie] albo w [gecie]).

Jak podają źródła historyczne, słowo getto (wł. ghetto) jest tzw. eponimem, czyli wyrazem pospolitym wywodzącym się z nazwy miejscowej. Weszło do obiegu jako nowy twór w języku włoskim, gdyż na weneckiej wyspie Ghetto Nuovo w XVI w. wydzielono teren i nakazano tam – po wygnaniu Hiszpanów – zamieszkać miejscowym Żydom.

Wcześniej (od końca XIV w.) funkcjonowała w tym miejscu huta, odlewnia żelaza (Ghetto Nuovo znaczyło dosłownie ‘nowa odlewnia’), dlatego niekiedy getto łączy się z czasownikiem ghisa (‘odlewać metal, żelazo’) i rzeczownikiem ghetto (‘zakład hutniczy’).

Według jeszcze innej hipotezy słowo getto pochodzi od skrótu il borghetto (‘miasteczko’), którym to słowem nazywano w XIII stuleciu osady zakładane w pobliżu Konstantynopola (borghetto > ghetto).

Jakkolwiek z wyrazem getto historycznie było, pamiętajmy o jego osobliwej wymowie z możliwym, ciągle akceptowanym przez leksykografów wariantem brzmieniowym [geto], w [gecie] (obok w [gećcie]).

I o tym, że powstańcy bądź osoby, które przeżyły takie miejsce odosobnienia, mówią jeszcze [gieto], w [giecie].

MACIEJ MALINOWSKI

Skomentuj

Przewiń do góry