StartWszystkie wpisyPorady językoweDyktando i… złość (cz. 1)

W tekście tegorocznej ogólnopolskiej klasówki z ortografii znowu pojawiły się wyrazy z piekła rodem…

Mało kto wie, że słowo dyktando jest spolszczoną postacią łacińskiego wyrazu dictando, co dosłownie znaczy ‘dyktując’. Jak widać, z imiesłowu przysłówkowego czynnego zrobiliśmy rzeczownik…

Teoretycznie zamiast dyktando mogła się upowszechnić forma (ten) dyktand wywiedziona i uproszczona (przed odcięcie sufiksu -um) od wyrażenia (ad) dictandum ‘(do) podyktowania’ bądź (tendyktat (od dictatum ‘to, co jest podyktowane’), albo nawet (ta) dyktacja (z łac. dictatio ‘dyktowanie’). Dyktand nie znalazł aprobaty leksykografów, za to formy dyktat i dyktacja odnotowywał jeszcze 11-tomowy Słownik języka polskiego PWN (Warszawa 1960, tom II, s. 488-489).

Ponieważ w tekście tegorocznego dyktanda w Katowicach znalazło się wiele zaskakujących wyrazów (stąd w tytule złość), wzorem lat ubiegłych wyjaśnię Państwu, dlaczego pisze się je tak, a nie inaczej. Dziś część pierwsza, za tydzień druga.

Wykrzykników hej i hop raczej nikt nie napisał przez ch, ale już z lelum polelum były niejakie trudności.

Przede wszystkim należało się zorientować, że chodzi o przenośne użycie tego wyrażenia (czyli ‘ktoś powolny, flegmatyczny, ślamazara’), a nie o nazwę własną Lelum Polelum odnoszącą się do bliźniaczych bóstw słowiańskich, powszechnie uważanych za odpowiedników greckich bliźniąt Kastora i Polluksa. Być może niektórzy napisali lelum-polelum (z łącznikiem), sugerując się ortografią innych wyrażeń złożonych z członów podobnych brzmieniowo (np. fiksum-dyrdum czy hokus-pokus), bądźlelum polelum, traktując to jako zrost. Sprawdzający uznali to za pierwsze uchybienie…

Rusz no że się… Jeśli ktoś wiedział, że partykułę no zapisuje się z innymi wyrazami zawsze rozdzielnie, błędu nie zrobił. Sąsiedztwo partykuły że niczego tu nie zmienia.

Ejżeż ty… Słowo to sprawiło uczestnikom najwięcej kłopotu. Przeważnie pisali ej żesz, nie domyślając sie, że wykrzyknik ejże wzmocniony został jeszcze jedną partykułą .

zażywny huncwocie przechero. Przymiotnik zażywny znaczy ‘tęgi, korpulentny, ale zarazem energiczny’. Jest to wyraz książkowy, mający związek z zapomnianym dziś czasownikiem zażywiać, czyli inaczej 1.‘zasilać pokarmem’ i 2. ‘pobudzać do życia, ożywiać’.

      Huncwot to inaczej ‘łajdak, nicpoń, szelma’ z niem. Hunds-fott dosłownie ‘psi tyłek’. Przed laty obowiązywała pisownia huncfot, ale zmieniono ją na huncwot (a agrafki, brytfanny jakoś nie…)  Przechera to ‘ktoś lubiący się sprzeczać’, dawniej pisano też przechyra (nigdy jednak przehera,przehyra), stąd określenie huncwot przechera bez łącznika, gdyż człon drugi niejako wyjaśnia, jaką to głównie przypadłość nicponia mamy na myśli.

li tylko pisze się rozdzielnie, gdyż li znaczy tu ‘wyłącznie, jedynie, tylko’. Partykuła -li może też mieć inny sens – ‘czy’ – i wtedy z innymi wyrazami zapisuje się ją łącznie, np. Chceszli (inaczej: Czy chcesz) wiedzieć, co się stało?; Maćkali (inaczej: Czy Maćka) to sprawka czy Andrzeja?

…sztukę dell’arte. Żeby nie zrobić tu błędu, potrzebna była wiedza, że w języku włoskim (podobnie jak we francuskim) występuje zjawisko zwane wyrzutnią (elisione), polegające na tym, że jeśli ostatnia samogłoska wyrazu zbiega się z samogłoską drugiego wyrazu, wówczas pierwsza z nich wypada, a na jej miejsce pojawia się apostrof. Słowo dell’arte to inaczej della arte, a della to połączenie przyimka di i rodzajnika la (di + la = della).

…w niby-pancerzu. Pisze się to z łącznikiem, gdyż niby- jest tu cząstką wskazującą na pozory bycia czymś innym (niby-pancerz to inaczej ‘pozorny pancerz). Co innego, kiedy niby występuje w funkcji porównawczej, np. Był dla nich niby ojciec. Niby to wtedy przyimek.

cdn.

MACIEJ MALINOWSKI

Tekst Dyktanda 2009 Katowice
(autorzy: prof. Andrzej Markowski i prof. Jerzy Bralczyk)

– Hej, hop, panie lelum polelum, rusz no że się!

– Ejżeż ty, zażywny huncwocie przechero, czegóż to sobie winszujesz?

– Chcę li tylko, byśmy jakowąś sztukę dell’arte odegrali.

– Kiedym nieruchawy w tym niby-pancerzu…

– Złóż otóż kontusz tuż obok, bo przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka ciemnooliwkowymi cętkami, i włóżże te czerwono pręgowane wzdłuż antycellulitisowe legginsy z lycry.

– Oj, to raczej za pewne przyjąć by trzeba, że hajdamackie hajdawery byłyby lepsze…

– Lecz skądże ten miszmasz w twej ekstraeleganckiej zazwyczaj postaci?

– Bom poniekąd zamierzył odchudzić się co nieco. Zarzuciłem fondue z mozzarelli i gorgonzoli, oryginalne sushi, purée z ratatui, a zwłaszcza kogel-mogel i rachatłukum – i nic. Nie pomogła niskokaloryczna dieta ekspres ani inne hocki-klocki.

– Boś zapewne pił co dzień półtrzecia kieliszka cabernet, a może nawet półczwartej szklaneczki beaujolais?

– Alem nie do syta jadł i pijał…

– Lecz cud-dieta nie pomoże, jeśli się nie ochędożysz…

– Potrzebneż mi to ochędóstwo? – Ani chybi, panie bracie. Zmień menu i strój, zastosuj feng shui, a poprawisz image swój!

 

Przewiń do góry