StartWszystkie wpisyPorady językoweCo znaczy bynajmniej?

Mylenie znaczenia tego wyrazu z „przynajmniej” jest niesłychanie częste i… irytujące!

‒ Z wielkim zainteresowaniem czytam każdy Pański artykuł prezentowany na łamach „Angory”, ale  nie przypominam sobie, żeby poruszał Pan temat błędnego użycia partykuły „bynajmniej”, kiedy powinna się pojawić partykuła „przynajmniej” ‒ pisze internauta.  Przeglądając codziennie teksty w internecie, stwierdzam, że ludzie kompletnie nie znają sensu obydwu słów. Przykładem mogą być wypowiedzi typu: „Bynajmniej ja tak to odbieram” lub  „Bynajmniej ja spotkałem się z takim stwierdzeniem…”. Proszę sprawdzić samemu, wklepując na Google.pl frazę „bynajmniej ja”.

Rzeczywiście, mylenie znaczenia wyrazów bynajmniej i przynajmniej jest niesłychanie częste.

Za jeden z powodów takiego stanu rzeczy językoznawcy uważają to, że partykuły bynajmniej nie używa się powszechnie, że ma ona ciągle charakter książkowy.

Druga przyczyna to podobieństwo brzmieniowe omawianych słów, różniących się jedynie pierwszą sylabą (by-najmniej, przy-najmniej).

Bezsensowne sięganie po bynajmniej tam, gdzie musi się pojawić przynajmniej, dobrze ilustruje anegdota o przepijających do siebie kumplach (przytoczona przez prof. Witolda Doroszewskiego w poradniku językowym „O kulturę słowa”, t. 3, Warszawa 1979), kiedy to jeden mówi:

Quiz

„W wasze ręce, kumie, perswaduję”, a drugi odpowiada: „Bynajmniej”.

W pierwszej kolejności trzeba sobie uświadomić, co znaczy bynajmniej i w jakiej konstrukcji gramatycznej można się nim posłużyć.

Najczęściej występuje on z przeczeniem nie i wtedy znaczy ‘wcale nie; zupełnie nie; ani trochę’. Można go także użyć po zaprzeczonym czasownikiem. Oto kilka przykładów:

Bynajmniej mi to nie przeszkadza (czyli: Wcale mi to nie przeszkadza);
Nie jest to bynajmniej konieczne (czyli: Nie jest to wcale konieczne);
Nie chcę przez to bynajmniej powiedzieć, że... (czyli: Nie chcę przez to wcale powiedzieć, że…);
– Nie chodziło bynajmniej o karę, ale o udowodnienie kradzieży (czyli: Nie chodziło wcale o karę…);

Nie budzi też zastrzeżeń posłużenie się słowem bynajmniej w takich połączeniach:

Cieszyłeś się z jej przyjazdu? – Bynajmniej… (tzn. wcale nie, zupełnie nie…);
To było chyba wielkie wydarzenie! – Bynajmniej (tzn. ani trochę).

Komicznie brzmią natomiast zwroty typu

Bynajmniej tyle mogę dla ciebie zrobić;

Tu jest bynajmniej ciepło; Pan mnie bynajmniej rozumie…

Musi się w nich pojawić słowo przynajmniej, które znaczy ‘chociaż, choćby, co najmniej’, np.:

– Przynajmniej tyle mogę dla ciebie zrobić;
– Przynajmniej ty mnie rozumiesz;
– Mam przynajmniej święty spokój;

Nierozróżnianie znaczenia wyrazów bynajmniej i przynajmniej jest typowe przede wszystkim dla ludzi mieszkających na wsi i posługujących się gwarą (głównie chodzi o obszary Polski centralnej i Pomorza).

Dr Artur Czesak z Instytutu Języka Polskiego PAN w Krakowie uważa, że owo mało popularne, dotąd książkowe słowo do tego stopnia przeniknęło do polszczyzny mówionej warstw osób mniej wykształconych, że zostało nawet zaaprobowane w literackim języku kaszubskim: forma bënômni‘ bynajmniej’ jest tam… synonimem przënômni ‘przynajmniej’:

Choc tu je casno, ale bënômni cepło (Jest tu ciasno, ale przynajmniej ciepło (Eugeniusz Gołąbk, Kaszëbsczi słowôrz normatiwny, Gdańsk 2005).

Miejmy jednak nadzieję, że polszczyzna ogólnoliteracka wyjdzie z tego zamieszania obronną ręką i nigdy bynajmniej nie będzie znaczyło to, co przynajmniej.

Prof. Andrzej Markowski podkreśla, że ów staroświecki wyraz wszedł do polszczyzny mówionej dlatego, że wielu mniej wyrobionym językowo osobom  wydawał się elegantszy.

Jeśli ktoś mówi (czy nie daj Boże pisze!) bynajmniej tam, gdzie musi się być partykuła przynajmniej, czyli miesza dwa podobne brzmieniowe wyrazy tak odległe znaczeniowo, to zdradza słabe opanowanie reguł rządzących dobrą polszczyzną. I powinno mu być zwyczajnie wstyd…

MACIEJ  MALINOWSKI

PS Proszę w wolnej chwili na YouTubie posłuchać piosenki Wojciecha Młynarskiego “Bynajmniej”…

Przewiń do góry