StartWszystkie wpisyPorady językoweBrązer (nie: bronzer)

Ową nazwę kosmetyku wielu młodych użytkowników polszczyzny zapisuje „z angielska”, mimo że w oczywisty sposób łączy się ona ze słowami „brąz”, „„brązowy”…

W języku z dziedziny kosmetologii pojawiło się nowe słowo – bronzer – oznaczające ‘puder do twarzy’ lub ‘preparat w kremie albo w aerozolu do całego ciała’. Kosmetyków tych używa się po to, by nadać skórze odcień delikatnej bądź mocnej opalenizny.

W pierwszym wypadku bronzer wraz z różem i tzw. rozświetlaczem służy paniom do modelowania twarzy (np. podkreślenia kości policzkowych), drugi chętnie używany jest przez kulturystów, którzy chcą, by podczas występu ich mięśnie były jeszcze bardziej widoczne, a całe ciało odznaczało się wyjątkową barwą.

Podobno bronzer nie jest tym samym co zwyczajny samoopalacz, gdyż łatwo się go usuwa (np. zmywa wodą z mydłem). Mówi się czasem na niego: pasta barwiąca.

Żeby nie być gołosłownym… Oto dwa przykłady użycia wyrazu bronzer (wynotowane z internetu):Twarz można pięknie wymodelować za pomocą  bronzera  i różu oraz Najpopularniejszym  bronzerem  w Polsce jest Dream Tan w kremie; kulturyści rozsmarowują go po całym ciele pół godziny przed wyjściem na scenę.

Celowo napisałem coś więcej o zastosowaniu owego kosmetyku, żeby dla nikogo nie ulegało wątpliwości, że jego nazwa musi mieć związek z rzeczownikiem brąz i przymiotnikiem brązowy. Bronzer to inaczej puder brązujący (bronzing powder), żel brązujący, pasta brązująca – takie synonimiczne określenia podaje się, wyjaśniając jego definicję. Dlaczego więc słowo to pisane jest nagminnie przez -on-?

Quiz

Cóż, duża część młodocianych użytkowników polszczyzny bezkrytycznie podchodzi do nazewnictwa w języku angielskim pojawiającego się na rozmaitych opakowaniach produktów. Widząc na kosmetyku np. napis Blush & Bronzer – co jest uzasadnione, ponieważ Anglicy tak właśnie piszą – człon pierwszy zwykle zostaje przetłumaczony na róż, ale już drugi zostawia się bez zmian – w brzmieniu i pisowni oryginalnej.

Można by się zgodzić, że ów anglicyzm jest potrzebny, gdyż sensownie, krótko nazywa kosmetyk, a w polszczyźnie brakuje jego odpowiednika. Trudno jednak pojąć, dlaczego nowego określenia nie oddaje się na papierze w jedynej poprawnej postaci graficznej, czyli brązer (jak brąz, brązowybrązowo).

Być może zdziwią się Państwo, kiedy zdradzę, że pisownia naszego słowa przez -on- byłaby uzasadniona, gdyby znalazło się ono w zasobie leksykalnym polszczyzny w wieku XIX lub jeszcze w pierwszych trzech dekadach następnego stulecia. Wtedy pisało się bowiem bronz, bronzowybronzowo, bronzowieć  ‘przybierać kolor bronzowy’, bronzownik, bronzowanie, bronzować ‘malować na bronzowo’.

Pierwszy pisownię bronz zanotował w 1854 r. Słownik języka polskiego M. Samuela Bogumiła Lindego (t. I, s. 173). Widniało tam hasło bronc, brons, bronz opatrzone definicją: z francuskiego ‘materya z rozmaitych kruszców zmieszana’, będące trzema wersjami graficzno-fonetycznego spolszczenia galicyzmu bronze w oryginale wymawianego [brõz].

W okresie późniejszym formy bronc i brons wyszły z użycia, pisownia bronz stała się więc powszechna. Jeszcze na początku XX w. autorzy Słownika języka polskiego (Warszawa 1900, t. I, s. 203) Jan Karłowicz, Adam Kryński i Władysław Niedźwiedzki podawali ją jako obowiązującą, przestrzegając przed zapisem brąz.

Jak już wspomniałem, omawiany wyraz zapożyczyliśmy z języka francuskiego, ale w wielu innych językach ma on podobny kształt graficzny (ang. bronz, niem. Bronze, wł. bronzo, węg. bronz, ros. бронза). Zmiana pisowni nastąpiła w 1936 r. po wejściu w życie największej w dziejach reformy ortografii. Kodyfikatorzy postawili na brąz (a także brązowy, brązowo itd.) dlatego, że w wymowie przed wygłosowym z słychać nosowe ą, co upodabnia ów wyraz do rzeczowników wąs, pląs czy wstrząs. Nie bez znaczenia było i to, że należał on do grupy słów mocno już przyswojonych polszczyźnie.

Tak samo potraktowano inny wyraz – pąs, wcześniej pisany przez -on- (pons ‘kolor jasnoczerwony’; z fr. ponceau [wym. põso] ‘makówka’).

MACIEJ MALINOWSKI

Przewiń do góry