StartWszystkie wpisyPorady językoweBlednąć, bladnąć

Występowanie w polszczyźnie jednego czasownika w dwóch wariantach brzmieniowych nie jest dla nas, użytkowników, czymś dobrym. A dodam, że w przeszłości była jeszcze trzecia forma – blednieć

– Mam kłopot z pewnym czasownikiem. Nie wiem, czy należy mówić i pisać „blednąć” czy „bladnąć”? I dalej „jesteś „bledziutki” czy „bladziutki”? Myślę, że raczej „bladziutki”, bo przecież istnieje przymiotnik „blady”, a nie „bledy”. A w czasie teraźniejszym „ktoś blednie” czy „bladnie”, a może „blednieje”, „bladnieje”? (e-mail nadesłany przez internautkę kar***@gmail.com; szczegółowe dane do wiadomości mojej i redakcji).

Występowanie w polszczyźnie jednego czasownika w dwóch wariantach brzmieniowych nie jest dla nas, użytkowników, czymś dobrym. A dodam, że w przeszłości była jeszcze trzecia forma – blednieć – uważana za przestarzały odpowiednik bezokolicznika blednąć, odnotowana do dzisiaj w słownikach.

Dodatkowo całą sprawę komplikuje fakt, że choć obydwa bezokoliczniki zawierają cząstkę –-, formy osobowe czasu przeszłego są jej pozbawione, tzn. mówi się i pisze bladłem (w aspekcie dokonanym zbladłem), ona bladła (zbladła), one bladły (zbladły), a nie: bladnąłem (zbladnąłem), ona bladnęła (zbladnęła), one bladnęły (zbladnęły).

Wprawdzie te drugie formy Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego uznaje za rzadsze (Warszawa 2004, s. 77), ale uzus tego nie potwierdza. Raczej nikt tak nie powie i nie napisze…

Swoją drogą, od czasownika blednieć najłatwiej było utworzyć regularne formy osobowe czasu teraźniejszego: ja blednieję, ty bledniejesz, on, ona, ono blednieje, my bledniejemy, wy bledniejecie, oni, one blednieją. Adam Mickiewicz pisał w „Panu Tadeuszu”:

Kłaniają się nam nisko; każdy drży, blednieje, / Jako owad prusaczy, gdy wrzątkiem kto zleje.

Dziś każe nam się używać wyłącznie słowa blednąć i odmieniać w czasie teraźniejszym (Vc koniugacja) ja blednę, ty bledniesz, on, ona, on o blednie, my bledniemy, wy bledniecie, one, oni bledną.

A co z formami osobowymi czasu teraźniejszego trybu oznajmującego bezokolicznika bladnąć? – spytają Państwo.

Stanisław Szober w swoim Słowniku ortoepicznym. Jak mówić i pisać po polsku (Warszawa 1937, s. 19) podawał regularną odmianę bladnę, bladniesz…, bladną i na nią natrafiamy współcześnie w Słowniku gramatycznym języka polskiego on-line pod redakcją Zygmunta Saloniego, Włodzimierza Gruszczyńskiego, Marcina Wolińskiego, Roberta Wołosza, Danuty Skowrońskiej.

Jednym słowem, jeśli wybierzemy brzmienie blednąć, to powinniśmy mówić i pisać ja blednę, oni bledną; jeśli bladnąć, to ja bladnę, oni bladną (te drugie formy rzadko się słyszy).

Trudno jednak o takie samo rozróżnienie w czasie przeszłym… Czasownik blednąć odmienia się tam według następującego wzoru:

lp. rodzaj żeński bladłam, bladłaś, bladła;

lm rodzaj niemęskoosobowy bladłyśmy, bladłyście, bladły;

lp. rodzaj męski bladłem, bladłeś, bladł;

lm. rodzaj męskoosobowy bledliśmy, bledliście, bledli.

Jak widać, mimo że bezokolicznik ma postać blednąć (początkowe ble-), wiele form osobowych zaczyna się od bla-.

Ta sama właściwość gramatyczna dotyczy czasownika bladnąć.

Również on odmienia się według paradygmatu bladłam, bladłaś, bladła, bladłyśmy, bladłyście, bladły oraz bladłem, bladłeś, bladł, bledliśmy, bledliście, bledli.

Proszę zajrzeć do Wielkiego słownika poprawnej polszczyzny PWN (s. 76, hasło bladnąć), który wprawdzie – jak wspomniałem na wstępie – wspomina jeszcze o kilku obocznościach (np. bladł, rzadziej bladnął), ale odrzuca formy bladnąłem, bladnęła czy bladnęły.

Takie są powody, dla których istnieją w polszczyźnie dwa warianty bezokolicznikowe (blednąć i bladnąć) jednego czasownika… Dodam, że za jednakowo poprawne uważa się też wyrazy bladziutki i bledziutki. Powiemy jednak i napiszemy wyłącznie blady (lm. bladzi), bladawy, blado, bladawo, bladość.

MACIEJ  MALINOWSKI

Przewiń do góry