Okazuje się, że jest to słowo bardzo stare, od dawna notowane w słownikach, a sieć telefonii komórkowej  „Plus” jedynie je odkurzyła…

Internautkę  zainteresowało słowo bezlik, które pojawia się w reklamie sieci telefonii komórkowej „Plus”, np. Wybierz bezlik rozmów, a otrzymasz nielimitowane połączenia; W „Plusie na Święta” każdy może otrzymać bezlik prezentów dających swobodę rozmów, bez ograniczeń.

W e-mailu do mnie napisała tak:

– Teksty reklamowe to pole nieustających eksperymentów z polszczyzną. Czy rzeczownik „bezlik” dziś istnieje? I czy nie jest archaiczny, bo podobno kiedyś „lik” oznaczał ‘liczbę, ilość’. Dodam, że ja znam wyłącznie wyrażenie „bez liku”…

Rzeczywiście – na słowo bezlik nie natrafimy dzisiaj raczej w mowie potocznej, a w tekstach pisanych jeśli już, to bardzo rzadko.  Dlatego nic dziwnego, że odkurzone przez copywriterów sieci „Plus”, wzbudza wątpliwości wielu użytkowników języka.

Zadają sobie oni pytanie, czy owa forma jest poprawna słowotwórczo, tzn. czy od wyrażenia bez liku (‘bardzo dużo, wiele’) można utworzyć rzeczownik bezlik.

Hmm… I tu pojawia się pewna trudność interpretacyjna.

Otóż chodzi o to, że wyrażenie przyimkowe bez liku powinniśmy łączyć nie z wyrazem bezlik, lecz bezpośrednio z lik (‘stan liczbowy, liczba, ilość’), będącym współcześnie tworem archaicznym, nieużywanym samodzielnie, utrzymującym się wyłącznie we frazeologizmie bez liku (proszę zajrzeć do Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN pod redakcją prof. Stanisława Dubisza, Warszawa 2003, t. 2, s. 440).

Słowo lik istotnie wyszło z użycia, ale jeszcze w XIX w. było dość popularne.

Nasi przodkowie mówili np. o liku wojska (czyli o ‘stanie liczebnym wojska’, np. Lik wojska w 1786 r. przed sejmem czteroletnim podniósł się do 18 tysięcy 535 głów), o liku jezdnych (tzn. o ‘dużej liczbie jadących na czymś, np. na koniach’), posługiwali się też zwrotem mieć coś pod likiem (tzn. ‘w pewnej, określonej liczbie czy ilości; nie za wiele’, np. Zażywaj dóbr doczesnych pod miarą, pod likiem: nie bądź żądz wyuzdanych podłym niewolnikiem).

A jednak od wyrażenia przyimkowego bez liku powstał (i to bardzo dawno temu) rzeczownik bezlik.

Jak do tego doszło?

Zacznę od tego, że pierwszy odnotował bezlik już w 1861 r. Słownik języka polskiego (tzw. wileński, cz. 1, s. 65: bezlik ‘mnóstwo niezliczone’; częściej używa się przysłówkowo, np. bez liku tego jest), a później Słownik języka polskiego (tzw. słownik warszawski) (Warszawa 1900, t. I, s. 125: bezlik‘ niezliczone mnóstwo, nieprzeliczona moc, ilość nieprzebrana, np. Śród bezliku trudów).

Nic dziwnego, że bez zastrzeżeń formę bezlik włączył do grupy haseł przeszło pół wieku temu XI-tomowy Słownik języka polskiego PWN pod redakcją prof. Witolda Doroszewskiego (Warszawa 1958, t. 1, s. 435) i podał przykłady użycia, np.

Nie umiał się na nic zdecydować, zdumiony bezlikiem możliwości; Wygłoszono bezlik oracyj i toastów, panegiryków wierszem i prozą; gody weselne trwały trzy dni.

Ale oto okazuje się, że i dzisiaj bez problemu natrafimy na słowo bezlik w słownikach i leksykonach (chociażby w Uniwersalnym słowniku języka polskiego PWN, t. 1, s. 232, i w Wielkim słowniku ortograficznym PWN pod redakcją prof. Edwarda Polańskiego, Warszawa 2004, s. 54).

O dziwo, nie umieszcza się przy nim kwalifikatora: wyraz archaiczny, tylko: wyraz książkowy, i hasło opatruje cytatami, np. Wygłosił bezlik odczytów; Bezlik książek, papierów; Bezlik wspomnień, wrażeń.

Nietrudno odgadnąć, dlaczego ów wyraz znalazł drogę do słowników…

Znajdziemy w polszczyźnie wiele rzeczowników z prefiksem bez mających w podstawie słowotwórczej wyrażenie przyimkowe, np. bezład (od: bez ładu), bezsens (od: bez sensu), beztroska (od: bez troski), bezwstyd (od: bez wstydu), bezludzie (od: bez ludzi).

I właśnie przez analogię do nich – od wyrażenia bez liku nasi przodkowie stworzyli sobie słowo bezlik, które zaczęło oznaczać ‘ogromną liczbę, ilość czegoś’.

Wydawało się, że nikt już o nim nie będzie pamiętać, tymczasem niespodziewanie przywróciła je do życia sieć komórkowa „Plus”.

 MACIEJ MALINOWSKI

 

Przewiń do góry