Zdrowaś Mario, łaskiś pełna

6 komentarzy

  1. mazdowiecki napisał(a):

    Oczywiście, że były. To czasownik posiłkowy BYĆ będący częścią składową czasu przeszłego, perfektu. A tak na marginesie, ciekawa i pouczająca tabelka?

  2. Andrzej napisał(a):

    A moja babcia mówi często „zakupym zrobiła”, „wodem zagotowała”, często też konstrukcja występuje w zdaniach pytających: „stołkiście powystawiali?” (zamiast: czy wystawiliście stołki?). Czy to na pewno poprawnie? Takie fuzje jak „stołkiście” brzmią co najmniej dziwacznie.

    • Maciej Malinowski napisał(a):

      Proszę Pana
      Pana babcia używa jak najbardziej poprawnych konstrukcji, w których końcówki osobowe –m,-iście zostały oderwane od form czasownikowych (zrobiłam, zagotowałam, powstawialiście). Dzisiaj już się tak rzadko mówi i pisze i dlatego to Pana razi…
      Maciej Malinowski

      • Sia napisał(a):

        Czy wobec tego słuszna może być teoria, że te końcówki osobowe były kiedyś odrębnymi, samodzielnymi wyrazami, które z czasem zaczęły się „zrastać” z innymi wyrazami, w szczególności czasownikami?

        Bo wydaje mi się, że coś może być tutaj na rzeczy, i może warto byłoby to zbadać. Niestety nie wiem, skąd brać dane historyczne, które mogłyby potwierdzić tę teorię.

        Moim zdaniem wiele wskazuje na to, że właśnie tak było. Bo podobnie działają różne przedrostki czasowników, takie jak „do-„, „od-„, „przed-„, „po-„, „pod-„, „nad-„, „w-/we-” itp., które podejrzanie wyglądają zupełnie jak przyimki :> więc mam wrażenie, że mógł tutaj zajść podobny proces: wyrazy te początkowo były samodzielnymi przyimkami, ale zaczęły się „zrastać” z następującymi po nich czasownikami. Jak na poniższej ilustracji:
        http://sasq.comyr.com/Stuff/Polski/Rdzenie/Mapa_GLD_ZR.png

        Czy taka teoria według Pana ma sens?

  3. Michał napisał(a):

    Dziękuję za wyjaśnienie zagadnienia. Ja bym jeszcze zwrócił uwagę na użycie wersji imienia „Maryja” w odniesieniu do Matki Chrystusa 🙂

    • TeżMichał napisał(a):

      To skoro już przy tym jesteśmy, to jeszcze bym się zajął samym Chrystusem 😉 Bo znam wielu takich, co to myślą, że „Chrystus” to było jego nazwisko 🙂 (zresztą już samo „Jezus” to zlatynizowana forma hebrajskiego Jeszua).