Zajazd


"Wiwat Hrabia!" On wjeżdżał na folwark Maciejów, Sam zbrojny, za nim zbrojnych dziesięciu dżokejów.
FacebookTwitterWykopGoogle+RedditLinkedInEmailPrint

Gdybym Was zapytał, co oznacza słowo zajazd, z pewnością odpowiedzielibyście, że ‘niewielki obiekt gastronomiczny nierzadko z pokojami do wynajęcia znajdujący się przy autostradzie czy szosie szybkiego ruchu’.

I oczywiście byłaby to prawda. Zajazd to dzisiaj inaczej karczma, gospoda, motel.

Musicie jednak wiedzieć, że przed wiekami słowem tym nazywano coś zupełnie innego. W dawnej Polsce zajazdem było ‘zajęcie siłą czyjejś posiadłości będące egzekucją wyroku sądowego dokonaną przez stronę wygrywającą’.

Pamiętacie z pewnością (albo będziecie się o tym dopiero uczyć) spór o zamek toczący się między Hrabią, ostatnim z rodu Horeszków, a Soplicą, któremu ową posiadłość przyznał sąd. Sprawa znalazła na szczęście polubowne zakończenie wraz z małżeństwem potomków obu rodzin: Zosi i Tadeusza

Z tego powodu Adam Mickiewicz zatytułował swoje wielkie dzieło: Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka z r. 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem.

Zajazd był w prawodawstwie staropolskim dość popularną i często jedyną możliwością egzekucji wyroku sądowego. Zgodnie z prawem najpierw odbywała się intromisja (inaczej wwiązanie), czyli legalne wejście kogoś w posiadanie nieruchomości (woźny sądowy przyjeżdżał na miejsce i ogłaszał to wszem wobec).

Po ponownym wwiązaniu następowała rumacja, tzn. próba usunięcia siłą opornego dłużnika z nieruchomości przez samego zainteresowanego. Wreszcie dochodziło do zajazdu polegającego na tym, że starosta zwoływał pospolite ruszenie powiatu, by raz na zawsze pozbyć się opornego jegomościa, który nie miał prawa do bycia właścicielem majątku.

Pan Literka