Poznać pana po cholewach


FacebookTwitterWykopGoogle+RedditLinkedInEmailPrint

Owo stare powiedzenie poznać (lub znać) pana po cholewach bywa dzisiaj rzadko używane, ale niekiedy jeszcze spotyka się je w tekstach (kiedy autorzy chcą coś obrazowo przekazać). Dlatego postanowiłem Wam je przypomnieć i objaśnić, skąd się wzięło.

Jego sens jest następujący: ‘po wyglądzie czy ubiorze można o człowieku wiele powiedzieć, np. jaką ma pozycję społeczną czy sytuację materialną’.

Taki wielki pan, a przyszedł na akademię marnie ubrany. Cóż, poznać pana cholewach… – słyszy się niekiedy.

Musicie wiedzieć, że przysłowie, o którym wspominam, narodziło się w czasach, gdy panowie i magnaci chodzili w eleganckich, drogich botach (tak mówiono wtedy na ‘buty’), z cholewkami wykonanymi z kolorowych skór (przeważnie koloru żółtego, czerwonego, zielonego lub szafranowego), a mieszczanie i pospólstwo w obuwiu zwykłym, z czarnej albo szarej skóry.

Obowiązywał wówczas niepisany zwyczaj, że osobnicy z cholewami czerwonymi i żółtymi mogą siadać przy stole biesiadnym, a ci w butach czarnych gdzieś z boku, w miejscu mniej zaszczytnym.

Do uszycia kolorowych botów (butów) potrzebowano specjalnie wyprawionych i barwionych skór oraz innych materiałów (taką skórę koźlą, cielęcą lub jagnięcą nazywano kordybanem/kurdybanem, a skórę kozią – safianem).

Ktoś, kto nosił tego typu obuwie (i było go na nie stać) z pewnością należał do stanu magnackiego, czyli miał wyższą pozycję społeczną niż inni.

Pamiętajcie, że i dzisiaj buty sporo mówią o człowieku, jego statusie. Najelegantsze (ale też najdroższe) są zawsze te wykonane w całości ze skóry (łącznie z podeszwami; im cieńsze podeszwy, tym lepiej).

Pan Literka