Baki komuś świecić


FacebookTwitterWykopGoogle+RedditLinkedInEmailPrint

Nasi przodkowie chętnie posługiwali się zwrotem baki albo bakę komuś świecić. Mówili na przykład (wynotowałem z XIX-wiecznego Słownika języka polskiego Samuela Bogumiła Lindego):

 Świeć mu bakę otwarcie, szkodź mu po kryjomu;

Kiedy mu będę baki świecił i jego stronę utrzymywał, ostatniego dobędzie grosza.

Słownik języka polskiego PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego z połowy XX w. (Warszawa 1958, t. I, s. 305 i Warszawa 1966, t. VIII, s. 1342) przytaczał jeszcze takie rymowane słowa:

We dworze, uważasz, Kacpruś, temu leci, kto panu bakę świeci; Jeden Magdzie bakę świeci, drugi schlebia Kasi.

Współcześnie omawiany frazeologizm uważa się za przestarzały (patrz: Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod redakcją Stanisława Dubisza, Warszawa 2003, t. I, s. 176).

Jaki był sens zwrotu bakę lub baki komu świecić albo świecić komu bakę, baki (czyli z czasownikiem na początku)? – spytacie.

Otóż znaczył on tyle, co  ‘schlebiać, nadskakiwać komuś, starać mu się przypodobać, próbować go do siebie pozytywnie nastawić’.

W skład tego powiedzenia wchodzą – jak widzicie – wyrazy baka lub baki, które dawne leksykony wprawdzie zamieszczały, ale nie podawały ich znaczenia.

Przypuszcza się, że chodzi o ukraińskie słowo wywodzące się z gwary – baka (‘oko’, w lm. baky; po polsku baki ‘oczy’) mające związek z czasownikiem baczyć (‘uważnie, czujnie na kogoś lub na coś patrzeć’).

I to by się zgadzało… Ktoś, kto chce zdobyć względy czy przychylność drugiego człowieka, zwykle najpierw usilnie wpatruje mu się w oczy.

Dlatego nasi przodkowie świecili bakę lub baki komuś (tzn. ‘schlebiali mu’).

 Pan Literka